Gino Rossi zamierza przejąć firmę sprzedającą odzież w sieci salonów firmowych. Jej roczne przychody są szacowane na kilkadziesiąt milionów złotych. Na razie tylko tyle o planowanym przejęciu mówi Maciej Fedorowicz, prezes firmy obuwniczej.
Umowa powinna zostać zawarta do końca miesiąca (w połowie września podpisany został list intencyjny). - Transakcja jest dopinana od strony formalnej - twierdzi M. Fedorowicz. Przejęcie będzie finansowane pieniędzmi pozyskanymi z tegorocznej publicznej emisji oraz ze środków własnych spółki i kredytu.
Na początku października Gino Rossi podniesie tegoroczną prognozę zysku netto - prawdopodobnie o 15-20 proc. - Przychody ze sprzedaży wzrosną w nieco mniejszym stopniu, ale dynamika powinna być dwucyfrowa - uważa prezes firmy obuwniczej. Jego zdaniem, dotychczas osiągane przychody są dużo lepsze niż wcześniej planowano. - Z korektą czekamy jeszcze na wyniki wrześniowej sprzedaży - dodaje M. Fedorowicz. Wpływ na skalę przygotowywanej korekty z pewnością będzie miało również uwzględnienie wyników przejmowanej firmy. Zarząd Gino Rossi planował wypracowanie w tym roku 6,47 mln zł zysku netto przy 112,3 mln zł sprzedaży.
W ciągu pierwszych ośmiu miesięcy tego roku giełdowa spółka uzyskała 69 mln zł skonsolidowanych przychodów (prawie 62 proc. rocznego planu). Ze względu na sezonowość, największa sprzedaż realizowana jest zazwyczaj w czwartym kwartale. Od stycznia do sierpnia sprzedaż detaliczna zapewniła producentowi i dystrybutorowi butów 48,7 proc. obrotów. Był to wzrost o 20,9 proc. względem tego samego okresu ubiegłego roku. Handel we własnych sklepach zapewnia spółce najwyższe marże.