Planując tegoroczny budżet, Ministerstwo Finansów szacowało ostrożnie, że dzięki ubiegłorocznym zyskom z akcji i obligacji inwestorzy zapłacą około 600 mln zł podatku. W sierpniu, kiedy resort opublikował statystyki rozliczeń rocznych PIT za 2005 r., okazało się, że giełdowi gracze zapłacili aż 766 mln zł podatku. Wydawałoby się, że na tym koniec, bo podatek od zysków kapitałowych wpłacany jest od dochodów z roku poprzedniego. A jednak - z danych MF wynika, że do końca sierpnia urzędy skarbowe zebrały już 823 mln zł podatku od zysków z odpłatnego zbycia papierów wartościowych. Na dodatek najnowsze "Prognozy makroekonomiczne" ministerstwa wskazują, że wpływy z podatku giełdowego będą wyższe o 300 mln zł od pierwotnego planu, a więc osiągną 900 mln zł. Skąd biorą się dodatkowe dochody?
Zagranica zarabia i płaci
Zgodnie z ustawą o PIT, nierezydenci (osoby mieszkające na stałe za granicą), którzy zamierzają opuścić terytorium Polski przed terminem na złożenie deklaracji (30 kwietnia), muszą rozliczyć się z fiskusem, zanim wyjadą. - Oznacza to, że wpływy z podatku giełdowego trafiają do budżetu w trakcie całego roku - przyznaje Mirosław Błażej, zastępca dyrektora Departamentu Polityki Finansowej, Analiz i Statystyki MF.
Takie wyjaśnienie dziwi jednak doradców podatkowych. - Trudno uwierzyć, że osoby z zagranicy zapłacą przed wyjazdem z Polski ponad 130 mln złotych podatku giełdowego. Duża część nierezydentów objęta jest przecież umowami o unikaniu podwójnego opodatkowania, zgodnie z którymi taksę od zysków kapitałowych płacą w kraju, z którego pochodzą - zastanawia się Michał Grzybowski z Ernst&Young. Wyjątkiem są obywatele amerykańscy, którzy płacą podatek od zysków giełdowych w Polsce, jeżeli przebywają u nas dłużej niż pół roku. - Sądzę raczej, że część dodatkowych wpływów podatkowych generują "spóźnialscy", a więc inwestorzy, którzy nie rozliczyli się z fiskusem w terminie - przyznaje M. Grzybowski.
Trudna likwidacja