Oprócz tradycyjnej serii danych makroekonomicznych październik przyniesie również publikację najnowszego Raportu o inflacji razem z aktualną projekcją inflacji NBP. Ponieważ od kilku miesięcy ceny rosną w coraz szybszym tempie, a gospodarka pozostaje w całkiem niezłej kondycji, szanse na osiągnięcie celu inflacyjnego stopniowo się zwiększają. Chociaż wyniki projekcji nie zobowiązują Rady Polityki Pieniężnej do żadnych działań, bez wątpienia będą one miały wpływ na moment, w którym władze monetarne zaczną podnosić stopy procentowe. Z tego względu publikację raportu o inflacji można uznać za jedno z najważniejszych wydarzeń bieżącego miesiąca, którego wynik warto byłoby znać z wyprzedzeniem.
Niestety, zgadywanie przebiegu projekcji inflacji to zadanie co najmniej karkołomne, szczególnie jeżeli nie dysponuje się modelem wykorzystywanym do jej przygotowania przez Narodowy Bank Polski. Obecna wersja modelu prognostycznego banku centralnego (tzw. ECMOD) jest na tyle rozbudowana, że jej dokładna replikacja wymagałaby przynajmniej kilkuosobowego zespołu. Oczywiście, żadna komercyjna instytucja nie może sobie na to pozwolić. Jakby tego było mało, przy opracowywaniu projekcji przez bank centralny bardzo duże znaczenie odgrywają korekty prognoz, dokonywane w sposób uznaniowy przez analityków NBP. Mogą one istotnie zmienić przebieg projekcji i dlatego nawet budowa uproszczonej wersji modelu ECMOD nie pozwala na "odgadnięcie" rzeczywistego wyniku.
Właśnie z tych względów jednym z naturalnych źródeł informacji odnośnie do zawartości raportu o inflacji są wypowiedzi samych członków RPP. Otóż w trakcie prac nad projekcją przedstawiciele Rady zapoznają się z jej wstępnymi wynikami. Nic więc dziwnego, że w swoich publicznych wypowiedziach lub wywiadach członkowie Rady (w sposób zamierzony lub nie) uchylają rąbka tajemnicy i zazwyczaj dają pewne wskazówki odnośnie do przyszłej ścieżki inflacyjnej.
Również w ostatnich dniach pojawiły się pierwsze wypowiedzi nawiązujące do październikowej projekcji. Zgodnie z nimi, najnowszy raport o inflacji powinien pokazać szybszy wzrost cen, niż przewidywano w lipcowej projekcji, jednak największe różnice powinny dotyczyć krótkiego okresu, a więc przełomu lat 2006 i 2007. Z kolei druga połowa przyszłego roku powinna przynieść stopniowy spadek wskaźnika CPI.
Daje to, oczywiście, pewne wyobrażenie o przewidywanej przez NBP ścieżce inflacyjnej, jednak z drugiej strony trudno bezgranicznie ufać wypowie-dziom członków Rady na temat nowej projekcji. Warto przypomnieć, że również przed publikacją lipcowego raportu o inflacji kilku członków władz monetarnych przedstawiło swoje poglądy na temat kształtowania się dynamiki cen.