Rośnie liczba brokerów. W tym tygodniu Komisja Nadzoru Finansowego udzieliła zgody na prowadzenie działalności dwóm podmiotom - Wrocławskiemu Domowi Maklerskiemu i Domowi Maklerskiemu Opera. Pierwsza spółka uzyskała licencję w zakresie zarządzania portfelem maklerskich instrumentów finansowych. DM Opera ma natomiast pozwolenie na pośrednictwo w obrocie. Pod koniec października działalność rozpoczął też dom maklerski Ipopema. Na dodatek, jak twierdzi Łukasz Dajnowicz z KNF, nadzór pracuje nad wnioskami kolejnych dwóch domów maklerskich.
Trwa hossa
Obecnie zgodę komisji na prowadzenie działalności maklerskiej ma 36 domów maklerskich. Najwięcej tego typu spółek (43) działało w 2000 r. W następnych latach ich liczba spadła - do 30 w 2003 r., który był rokiem przełomowym. Wówczas zanotowano pierwsze duże zwyżki akcji na giełdzie. Od tego czasu liczba domów maklerskich zaczęła rosnąć - w 2004 r. było ich 33, a rok później - 34.
- Wkrótce może ich być więcej nawet niż w 2000 r. - mówi Grzegorz Łętocha, wiceprezes Związku Maklerów i Doradców. Jego zdaniem, to zasługa trwającej od kilku lat hossy, dzięki czemu łatwiej jest znaleźć nowym podmiotom miejsce na rynku. - Obok dużych domów maklerskich pomyślnie rozwijają się również mniejsze podmioty - dodaje.
Dzieje się tak dzięki większemu popytowi na usługi maklerskie w ramach danej specjalizacji, np. obsłudze transakcji na rynku pierwotnym, transakcji na rynku walutowym czy towarowych instrumentów pochodnych. Niektóre ograniczają działalność do zarządzania portfelami inwestycyjnymi. - Pozytywnie na rozwój tych podmiotów wpływa także wprowadzona w 2005 r. możliwość tworzenia ich w różnych formułach - spółek z o.o., komandytowo-akcyjnych czy jawnych, co pozwala obniżyć koszty działalności domów maklerskich - mówi Grzegorz Łętocha.