Prawie 570 mln zł z prywatyzacji wpłynęło od początku roku do państwowej kasy. Tak wynika z danych ministerstwa skarbu na 27 października. To zaledwie nieco ponad 10 proc. z zaplanowanych w tegorocznej ustawie budżetowej 5,5 mld zł. O wykonaniu planu budżetu zapomnieć można od dawna. Wojciech Jasiński, minister skarbu, wielokrotnie mówił, że wystarczyłoby w tym roku sprzedać pojedynczo kilka elektrowni i plan budżetu zostałby wykonany bez żadnych problemów. Ministerstwo chce jednak konsolidacji elektroenergetyki, a w przyszłości mniejszościowe pakiety nowo utworzonych spółek będą trafiać na giełdę. Niewykluczone że taka polityka spowoduje wzrost wartości spółek elektroenergetycznych i za jakiś czas państwo na ich sprzedaży zarobi więcej, niż dostałoby dziś, prywatyzując poszczególne zakłady. Z drugiej strony resort już dwa razy w tym roku korygował przewidywane wpływy z prywatyzacji, co może świadczyć o tym, że plany sprzedaży spółek SP być może są, ale z ich realizacją bywa różnie.
Po raz pierwszy wielkość wpływów z prywatyzacji ministerstwo skarbu skorygowało w maju. Wtedy to podczas debaty sejmowej Wojciech Jasiński, minister skarbu, stwierdził, że w 2006 r. na prywatyzacji uda się zarobić około 3 mld zł. Te plany w ciągu kilku miesięcy się zdezaktualizowały. Ostatnia prognoza brzmi: "około miliarda złotych ze sprzedaży spółek SP". Resort skarbu ma więc dwa miesiące na znalezienie brakujących 430 mln zł. Nawet jeśli uda się zebrać 1 mld zł, będą to najniższe wpływy z prywatyzacji od 1993 r. Wtedy ze sprzedaży udziałów w spółkach udało się zebrać ponad 780 mln zł.
Od początku roku ministerstwo skarbu sprzedało około 50 spółek. Wielkich pieniędzy na nich nie zarobiło. Największa prywatyzacja dała państwowej kasie ponad 80 mln zł.
Z przesłanych "Parkietowi" przez resort skarbu informacji wynika, że do końca tego roku ponad 40 spółek "ma szanse być sprywatyzowanych". Wśród tych kilkudziesięciu firm próżno szukać takich, które dadzą państwowej kasie więcej niż kilka-, kilkanaście milionów złotych. Wyjątkiem jest Zespół Elektrociepłowni Bydgoszcz, który miałby zostać przejęty przez warszawskie Elektrownie Szczytowo-Pompowe. Transakcja mogłaby dać kilkaset milionów złotych, ale opóźnić ją może trwający od paru dni protest bydgoskich związkowców, którzy domagają się od warszawskiego inwestora gwarancji socjalnych dla załogi.