Wytwórcy energii elektrycznej ostro krytykują projekt ustawy określającej zasady rozwiązywania kontraktów długoterminowych (KDT), przygotowany przez resort gospodarki.
KDT-y istnieją w polskiej elektroenergetyce od połowy lat 90. Dzięki podpisaniu umów z Polskimi Sieciami Elektroenergetycznymi producenci energii mają zagwarantowaną na wiele lat jej sprzedaż po określonych z góry cenach. Komisja Europejska dopatrzyła się w tym mechanizmie niedozwolonej pomocy państwa i wszczęła postępowanie wyjaśniające. Dlatego rząd stara się doprowadzić do rozwiązania umów. Opracował w tym celu projekt ustawy, który według branży energetycznej, jest nie do przyjęcia.
Jeden z przepisów mówi, że w grupach zintegrowanych pionowo KDT-y samoczynnie znikają. Będzie to dotyczyć np. Polskiej Grupy Energetycznej, która jest obecnie tworzona. W jej skład ma wejść BOT - największy wytwórca energii w kraju. Co więcej, firma ta połączy się z PSE i nie dostanie żadnej rekompensaty za rozwiązanie kontraktów. Zdaniem prezesa BOT Pawła Skowrońskiego, obniży to wartość całej Grupy.
Również Południowy Koncern Energetyczny domaga się zmian w projekcie ustawy. Zdaniem zarządu spółki, zaproponowane przepisy zagrażają sytuacji finansowej spółki. Dla PKE kontrakty długoterminowe stały się zabezpieczeniem kredytów, których kwota przekracza obecnie miliard złotych. Koncern obawia się, że jeśli KDT-y znikną, banki mogą zażądać natychmiastowej spłaty całego zadłużenia firmy.
Niemiecka spółka EnBW, która jest powiązana kapitałowo z Elektrociepłownią w Zielonej Górze, stwierdziła, że przyjęcie projektu w obecnym kształcie w sposób bezprawny pozbawi EnBW zwrotu z kapitału zainwestowanego w polską firmę, przez co rozwiązanie KDT-ów będzie niezgodne z konstytucją. Co na to resort gospodarki? Jego przedstawiciele nie chcieli z nami w piątek rozmawiać.