W przyszłym roku deficyt sektora rządowego, po uwzględnieniu transferów do otwartych funduszy emerytalnych, wyniesie 3,4 proc. PKB - takie szacunki zawiera aktualizacja programu konwergencji, przyjęta wczoraj przez Radę Ministrów. To znacznie lepszy wskaźnik niż niedawne prognozy Komisji Europejskiej (4 proc. PKB), a nawet październikowe projekcje resortu finansów (3,5-3,7 proc.). MF podwyższyło bowiem plany co do tempa wzrostu gospodarczego w 2007 r. z 4,8 do 5,1 proc.
Spełnienie norm w 2009 r.
Rząd prognozuje, że niedobór sektora uda się ograniczyć poniżej wymaganej przez Unię Europejską granicy 3 proc. PKB dopiero w 2009 r. W przyszłym roku wicepremier Zyta Gilowska chce bowiem wrócić do kosztownej dla budżetu redukcji klina podatkowego, polegającej na zmniejszeniu składki na ubezpieczenie rentowe (obecnie 6,5 proc. płacy). Obniżka ma być większa niż proponowane rok temu 4 pkt proc. - Łączne obciążenie wynagrodzeń składkami powinno zmniejszyć się o 16 proc. - stwierdziła wicepremier.
"Ścieżka" redukcji deficytu zapisana w programie na pewno nie zadowoli Brukseli. Rząd liczy jednak na to, że już w przyszłym roku Komisja Europejska pozwoli nam odjąć od wykazywanego niedoboru część kosztów reformy emerytalnej (około 1,6 pkt proc. PKB). Wszystko dzięki temu, że planowany deficyt będzie niższy od 3,5 proc. - Przekroczymy w przyszłym roku wartość referencyjną, ale o mniej niż 0,5 pkt proc., a więc znajdziemy się w granicach tolerancji - tłumaczył premier Jarosław Kaczyński.
Sejm nie rozkręca wydatków