Reklama

Seksafera zachwiała w końcu rynkami - czy na długo?

Prawo i Sprawiedliwość nie godzi się na propozycję Platformy Obywatelskiej, by wiosną rozpisać przedterminowe wybory. Jednak skandal obyczajowy w Samoobronie coraz bardziej oddziałuje na rynki. Większość ekonomistów wierzy, że to tylko chwilowy efekt

Publikacja: 09.12.2006 07:51

Piątkowa poranna propozycja Platformy Obywatelskiej, by rozpisać wcześniejsze wybory wiosną, spotkała się z dość nerwową reakcją na rynkach. Wystarczyły niecałe dwie godziny, aby rentowność obligacji pięcioletnich - podstawowy wskaźnik zaufania do rządu - wzrosła do 4,91, z 4,87 proc. w czwartek wieczorem. Jeszcze szybciej słabł złoty. Już o 8.00 kurs polskiej waluty "dołował" względem euro o 20 gr, do 3,838 PLN/EUR. Niespokojnie zaczęła się także sesja na warszawskiej giełdzie. WIG20 spadł do 3370 pkt, z 3405 pkt na zamknięciu w czwartek.

PiS: "Nie" szybkim wyborom

Inwestorów uspokoiła klarowna odpowiedź Prawa i Sprawiedliwości. - Odrzucamy ofertę PO w części dotyczącej skrócenia kadencji Sejmu - stwierdził na specjalnej konferencji Ludwik Dorn, wicepremier, minister administracji i spraw wewnętrznych. - Tak poważna rzecz, jak termin wyborów parlamentarnych nie może zależeć od wyniku badań materiału genetycznego posła Stanisława Łyżwińskiego - dodał. Po tym, jak zagrożenie rozpadu rządu oddaliło się, złoty i obligacje odrobiły część strat.

Problemy koalicji rozpoczęły się w poniedziałek, kiedy "Gazeta Wyborcza" opublikowała wywiad z Anetą Krawczyk, oskarżającą szefa Samoobrony Andrzeja Leppera oraz posła tej partii Stanisława Łyżwyńskiego o wykorzystywanie seksualne. Tego samego dnia prokuratura rozpoczęła postępowanie w tej sprawie. Na jego wynik czeka premier Jarosław Kaczyński.

W poniedziałek zakończył się też trwający od dłuższego czasu trend aprecjacyjny złotego wobec euro. Ekonomiści zapewniają, że seksafera nie miała w tym przypadku wielkiego znaczenia. - To tylko tzw. odpoczynek na kursie, typowy przy długo trwającym wzmocnieniu - mówi Maciej Reluga, główny ekonomista Banku Zachodniego WBK.

Reklama
Reklama

W czwartek wieczorem zdarzenia na scenie politycznej gwałtownie przyśpieszyły. Premier opóźnił planowaną wizytę na Litwie, by odbyć niespodziewaną rozmowę z Andrzejem Lepperem. Media podawały informacje o dymisji wicepremier i minister finansów Zyty Gilowskiej (służby prasowe resortu natychmiast zaprzeczyły). PiS zwołało w końcu komitet polityczny. Liderzy partii zatwierdzili późnym wieczorem stanowisko, zgodnie z którym domagać się będą odejścia szefa Samoobrony z rządu, jeśli prokuratura postawi mu zarzuty w związku z seksaferą.

Przyszły tydzień kluczowy

To oznacza, że trudno jest przewidzieć scenariusz na najbliższe kilka dni. Ekonomiści są w zasadzie zdania, że zamieszanie na rynkach nie potrwa długo. - Dobre fundamenty decydować będą o dalszej aprecjacji waluty. Inwestorzy wykorzystają tymczasowe osłabienie złotego do odbudowania swojej pozycji - twierdzi Ernest Pytlarczyk, analityk BRE Banku. - Nie ma powodu, by mówić o załamaniu rynku. Jak zwykle, zawirowania na scenie politycznej służą tańszym zakupom. Po czym wszystko wróci do normy - dodaje M. Reluga.

Część ekonomistów, m.in. z Danske Banku, radzi jednak redukować polskie pozycje. Wskazują, że zamieszanie w koalicji wybucha tuż przed przyjęciem budżetu przez Sejm i wyborem prezesa NBP.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama