Ceny u naszych południowych sąsiadów były w listopadzie o 4,3 proc. wyższe niż rok wcześniej. Ekonomiści ankietowani przez Bloomberga spodziewali się, że inflacja wzrośnie z październikowego poziomu 3,7 proc. o 0,2 pkt proc.

Słowacja, która w przyszłym roku chce wejść do systemu stabilizacji kursów ERM II, nie może mieć wyższej inflacji niż trzy kraje Unii Europejskiej, w których ceny rosną najwolniej, powiększonej o półtora pkt proc. Zgodnie z prognozą na przyszły rok, pułap będzie wynosił około 3 proc. Ekonomiści mają nadzieję, że znaczny wzrost inflacji, jaki miał miejsce w listopadzie, ma jednorazowy charakter i wejście do strefy euro nie jest zagrożone. - Głównym powodem drożyzny był wzrost cen regulowanych na gaz o 7,1 proc. - mówi Miroslav Frayer, ekonomista praskiego Komercni Banka. Analitycy oczekują, że w przyszłym roku, zgodnie z zapowiedzią rządu, gaz stanieje o 4 proc. i presja inflacyjna zniknie.

Rynek najwyraźniej ma jednak nadzieję na podwyżkę stóp procentowych na Słowacji, bo wczoraj kurs krajowego pieniądza wzrósł aż o 0,7 proc. i euro kosztowało tylko 35,11 korony, najmniej w historii.

Od początku roku korona podrożała w stosunku do europejskiej waluty o 7,2 proc., co jest światowym rekordem (do niedzieli pierwsze miejsce należało do rumuńskiego leja). Pięciu z dziewięciu ekonomistów ankietowanych przez Bloomberga spodziewa się jednak, że bank centralny w tym roku utrzyma stopy procentowe na dotychczasowym poziomie 4,75 proc.

Bloomberg