Deficyt na rachunku obrotów bieżących wyniósł w październiku 482 mln euro - podał Narodowy Bank Polski. Ujemne saldo okazało się znacznie wyższe od oczekiwań analityków. Ankietowani przez "Parkiet" ekonomiści spodziewali się, że deficyt wyniesie ok. 230 mln euro.
Wysoki deficyt na rachunku obrotów bieżących Bartosz Pawłowski, ekonomista ING Banku Śląskiego, tłumaczy głównie napływem funduszy unijnych. A raczej ich brakiem. - Po tym, jak we wrześniu mieliśmy prawie miliard euro nadwyżki w transferach z Unią, w październiku było 85 mln odpływu - przypomina specjalista ING.
Do wyższego od prognoz deficytu przyczynił się jednak również zaskakująco duży wzrost importu. W październiku do Polski sprowadzono towary o wartości 9,53 mld euro, o 27,8 proc. wyższej niż rok wcześniej. Tymczasem analitycy prognozowali, że dynamika importu wyniesie 20,4 proc.
- Pierwszy raz w tym roku mieliśmy do czynienia z sytuacją, że była tak duża różnica między dynamiką importu a eksportu - zauważa B. Pawłowski. Eksport wzrósł "tylko" o 24 proc. (również silniej od prognoz).
Według ING BSK, po październiku 12-miesięczny deficyt na rachunku obrotów bieżących odpowiadał 1,9 proc. produktu krajowego brutto. - Patrząc na wysoki wzrost popytu krajowego, można się spodziewać, że w perspektywie 1-1,5 roku deficyt może przekroczyć 3 proc. PKB - ocenia B. Pawłowski.