Jakie jest zadłużenie konsumentów w bankach? Według najnowszych danych NBP, w październiku wartość kredytów dla osób prywatnych pierwszy raz w historii przekroczyła 140 mld zł. Ponad połowa (dokładnie: 72,6 mld zł) to kredyty mieszkaniowe. Druga pod względem znaczenia kategoria - "pozostałe" (takie kredyty miały wartość 50,8 mld zł) - to głównie kredyty samochodowe i pożyczki gotówkowe, chociaż w tej grupie są też np. subsydiowane przez państwo pożyczki studenckie, itp. Kategoria "pozostałe" uwzględnia również 12,7 mld zł kredytów na zakup w systemie sprzedaży ratalnej. W kredytach dla ludności są jeszcze dwie istotne kategorie: kredyty w rachunku bieżącym (ok. 10 mld zł, ta kwota od kilku lat praktycznie się nie zmienia) oraz należności z tytułu kart kredytowych (tu mamy do czynienia z szybkim wzrostem; wartość tych kredytów przekroczyła w październiku 5,4 mld zł).
Dziesiątki miliardów
na mieszkania...
Ta wyliczanka nie jest bez znaczenia, bo pozwala błyskawicznie się zorientować, gdzie banki notują największy wzrost akcji kredytowej. Bez wątpienia najważniejsze są dla nich kredyty mieszkaniowe. W końcu ubiegłego roku portfel takich pożyczek był jeszcze o 22 mld zł mniejszy. Według Krzysztofa Pietraszkiewicza, prezesa Zwią-zku Banków Polskich, w całym 2006 r. banki mogą udzielić kredytów mieszkaniowych o wartości 32-34 mld zł. Być może jednak sprzedaż będzie jeszcze wyższa i zbliży się do 40 mld zł. Różnica między wartością sprzedaży kredytów a przyrostem portfela bierze się stąd, że znaczna część pożyczek jest zaciągana w celu spłaty zadłużenia w innym banku.
I wszyscy spodziewają się, że tu nadal będziemy świadkami szybkiego rozwoju. Ponieważ ostatnio w każdym kolejnym roku mieliśmy do czynienia z rekordowym poziomem sprzedaży, nikt nie dopuszcza do siebie myśli, że może dojść do osłabienia. Na przykład prognozy na przyszły rok mówią o zdecydowanym przekroczeniu 40 mld zł. Jak duży jest potencjał rynku? Zdaniem Jacka Łaszka, eksperta Narodowego Banku Polskiego, zajmującego się rynkiem mieszkaniowym i finansowaniem nieruchomości, banki mogłyby udzielić kredytów mieszkaniowych o wartości 650 mld zł. To oznacza, że wartość zadłużenia konsumentów mogłaby być około dziewięciokrotnie wyższa niż w tej chwili.