Z powodu październikowej awarii (zawaliły się regały jezdne) w krzeszowickim magazynie dystrybutora mrożonek spółka straciła prawie 2,7 mln zł. Wydaje się, że rynek oczekiwał wyższych strat i spokojnie zareagował na komunikat. W trakcie czwartkowej sesji kurs Jago początkowo rósł ponad 3 proc. Na zamknięciu notowań papiery krzeszowickiej firmy wyceniano na 2,36 zł, po wzroście o 2,6 proc.
Zapłaci producent regałów?
Zarząd twierdzi, że dwie niezależne ekspertyzy potwierdziły, iż awarię spowodowały błędy projektowo-konstrukcyjne w regałach. - Winny jest producent. Wiemy, że ma polisę odpowiedzialności za swoje wyroby. Prawnicy, po zapoznaniu się z ekspertyzami zgodnie przyznają, że sprawa jest bezsporna. Mamy nadzieję, że załatwimy to polubownie. Jeżeli się nie uda odzyskać pieniędzy, wystąpimy na drogę sądową - mówi Zbigniew Mendel, prezes Jago.
Spółka liczy na duże zwroty
Krzeszowicka firma będzie musiała wymienić co najmniej 60 proc. regałów, które znajdowały się w chłodni w chwili awarii. - Była ona na tyle poważna, że te regały właściwie już nie istnieją. Musimy kupić nowe. Liczymy, że oprócz zwrotu poniesionych strat, producent regałów zapłaci nam też za utracone korzyści - mówi prezes Mendel. - Jest to bardzo duża kwota, ale jej wartości na razie nie możemy ujawnić - dodaje prezes.