- Bądźmy optymistami. Wszystko wskazuje na to, że mamy przed sobą bardzo dobry rok - powiedział wczoraj minister gospodarki Piotr Woźniak. Podsumował też gospodarcze sukcesy Polski z kończącego się 2006 roku.
- Grudzień zamkniemy z rocznym wzrostem PKB na poziomie 5,2-5,5 proc. Nasza gospodarka rośnie o wiele szybciej, niż spodziewaliśmy się jeszcze na początku roku - zauważył P. Woźniak. - Pozytywnym zaskoczeniem jest dla nas także sytuacja na rynku pracy. 2006 r. przywitaliśmy z 17,2-
-proc. stopą bezrobocia. Tymczasem w listopadzie wyniosła ona 14,8 proc. - dodał. Minister przyznał jednak, że chociaż poprawa była bardzo szybka, to nastąpiła przy minimalnym wkładzie rządu w kosztowne programy pomocowe. Podkreślił też, że wyjazdy Polaków do pracy w krajach Unii Europejskiej nie są główną przyczyną spadku stopy bezrobocia w kraju. - Gospodarka się rozwija. Dzięki temu na naszym rynku pojawia się coraz więcej nowych ofert pracy - ocenił Woźniak. Do tegorocznych osiągnięć gospodarczych dorzucił też bardzo wysoką, bo sięgającą 10 mld dolarów, wartość bezpośrednich inwestycji zagranicznych w Polsce i rekordową wartość eksportu. - 2006 rok oznacza historyczny rekord w tej dziedzinie. Wyślemy za granicę dobra za około 100 mld dolarów - zapowiedział Woźniak.
A jak, jego zdaniem, będą kształtować się podstawowe wskaźniki makroekonomiczne w nadchodzącym 2007 roku? Nie tak dobrze jak w obecnym. -Według naszych ostrożnych prognoz, tempo wzrostu gospodarczego utrzyma się na na poziomie 5 proc., bezrobocie spadnie nawet poniżej 14 proc., a stopa wzrostu cen zmieści się w granicach celu inflacyjnego - powiedział P. Woźniak. Jednak według ekonomistów, z którymi rozmawiał "Parkiet?, przewidywania rządu mogą okazać się zbyt optymistyczne. Zwłaszcza druga połowa 2007 roku może przynieść ochłodzenie gospodarki i wzrost inflacji.
Utrzymanie wzrostu PKB na obecnym poziomie może być trudne ze względu na sytuację na rynku paliwowym. Od poniedziałku wzrasta akcyza na benzynę. Przedsiębiorcy obawiają się też, że na skutek problemów z dostawami gazu z Rosji wzrośnie cena i tego paliwa. Minister zapewnił jednak, że do kryzysu nie dojdzie. - Mamy podpisany kontrakt z Gazpromem. W ogóle nie biorę pod uwagę tego, że Rosja się z niego nie wywiąże - powiedział.