Andrzej Frys, przewodniczący rady nadzorczej Tety, sprzedał 830 tys. praw poboru do akcji serii H po 3,1 zł. Zainkasował 2,5 mln zł. Po transakcji inwestor - założyciel wrocławskiej spółki produkującej oprogramowanie do zarządzania przedsiębiorstwem (ERP) - nie posiada już praw poboru. W jego rękach pozostało jednak 830 tys. papierów wcześniejszych serii. Pakiet stanowi 11,86 proc. kapitału. Po jego rozwodnieniu o akcje serii H zaangażowanie A. Frysa spadnie do 9,2 proc. Dlaczego przewodniczący rady nadzorczej zdecydował się zbyć przysługujące mu prawa poboru? - Przyczyna jest prosta. Nie mam wystarczających środków, żeby zapłacić za nowe akcje - powiedział "Parkietowi" A. Frys.
Teta chce sprzedać udziałowcom (przyjmowanie zapisów skończyło się w piątek, 19 stycznia) 2 mln akcji po 10 zł. Siedem praw poboru uprawnia do złożenia zapisu na dwa papiery nowej serii. Żeby wykupić "swój", przedstawiciel wrocławskiej spółki musiałby wyłożyć około 2,4 mln zł. A. Frys przyznał, że nie wie, w czyje ręce trafiły prawa poboru. - Sprawą znalezienia kupca zajmował się Dom Maklerski IDM - wyjaśnił. Krakowski broker jest oferującym akcje Tety w ofercie publicznej, a także animatorem spółki na giełdzie. A. Frys zapewnił, że nie zamierza pozbywać się posiadanych akcji.
Prawdopodobnie prawa poboru Tety trafiły w ręce kolejnych inwestorów finansowych. Firma jest bardzo "lubiana" przez inwestorów instytucjonalnych. Tylko pięciu największych, którzy się ujawnili, ma ponad 56 proc. papierów.