Żaden z jedenastu ankietowanych przez agencję ISB ekonomistów nie oczekuje podwyżki stóp procentowych podczas lipcowego posiedzenia RPP - z obecnego poziomu 4,50% w przypadku głównej stopy referencyjnej. Wyjątkowa zgodność ekonomistów jest podbudowana przede wszystkim wypowiedziami samych członków RPP.
"Ostatnie wypowiedzi jej członków wskazują, że Rada nie będzie spieszyła się z kolejnymi krokami zacieśniającymi politykę monetarną. Charakteryzujący się najbardziej restrykcyjnym podejściem do polityki pieniężnej Dariusz Filar wyjaśnił, że podnosząc stopy w czerwcu Rada pozostawiła sobie swobodę decyzyjną i może zaczekać przynajmniej do sierpnia. Inny z "jastrzębi" w RPP Marian Noga również sugeruje, że dopiero w oparciu o analizę danych sierpniowych i wrześniowych będzie można podjąć decyzję o dalszych podwyżkach stóp" - wyjaśnia ekonomista banku BGŻ, Wojciech Matysiak.
O jeszcze głębszą analizę pokusili się analitycy banku PKO BP, którzy sądzą, że podwyżka stóp procentowych w lipcu byłaby dobrym rozwiązaniem dla polskiej gospodarki. Nie liczą jednak na taką decyzję RPP.
"Biorąc pod uwagą średnioterminowe zagrożenia dla inflacji wynikające z napięć na rynku pracy, publikację projekcji inflacyjnej w lipcu, wzrost inflacji powyżej celu inflacyjnego NBP oraz prawdopodobny wysoki wzrost jednostkowych kosztów pracy w przemyśle w czerwcu, podtrzymujemy nasz pogląd, że lipiec jest najbardziej dogodnym momentem na kolejną podwyżkę stóp. Wydaje się jednak, że w ocenie RPP bieżąca sytuacja gospodarcza nie daje wystarczających przesłanek do przeprowadzenia podwyżek stóp miesiąc po miesiącu. Sądzimy, w szczególności, że przed takim posunięciem powstrzyma Radę obawa przed zbyt gwałtownym umocnieniem kursu złotego" - tłumaczy analityk PKO BP, Remigiusz Grudzień.
Na powagę zjawisk na rynku pracy zwraca również uwagę ekonomistka banku Raiffeisen, Marta Petka.