W nocy z wtorku na środę doszło do wybuchu pieca elektrycznego w Hucie Batory, należącej do grupy kapitałowej Alchemii. W wypadku zginęła jedna osoba, a czterech innych pracowników zostało rannych. Zarzewie ognia gasiło 11 jednostek straży pożarnej. Zarząd spółki zapewnia jednak, że poniesione straty są niewielkie, a huta jest ubezpieczona od nieszczęśliwych wypadków.
Duża tragedia społeczna,
ale bez wpływu na wyniki
Obecnie sytuacja w hucie Batory jest już opanowana. - Wypadek, w którym tracimy pracownika, to ogromna tragedia. Niemniej produkcja rur przebiega normalnie - mówi Marek Misiakiewicz, prezes Huty Batory. Podkreśla, że wypadek dotyczył niezależnego wydziału stalowni, która produkuje wsad dla rurowni. - Ze względów proceduralnych produkcja tam stanęła. Liczymy, że już niedługo uzyskamy pozwolenie na wznowienie pracy przez drugi piec hutniczy - informuje szef chorzowskiej firmy. W ostatnich miesiącach spółka pracowała na pełnych obrotach. Dzięki temu zakład dysponuje zapasami, które może wykorzystać w tej awaryjnej sytuacji. W ocenie M. Misiakiewicza, cała sprawa nie wpłynie na finanse spółki. - Nie sądzę, aby wybuch miał istotne przełożenie na nasz tegoroczny biznesplan - zapewnia prezes.
Koszty pokryje ubezpieczenie