Reklama

Strumień pieniądza znowu popłynie za ocean

Z Wojciechem Białkiem, zarządzającym SEB TFI, rozmawia Adam Zaremba

Publikacja: 15.09.2007 11:01

Skąd bierze się osłabienie amerykańskiej waluty?

Dolar traci na wartości względem innych walut praktycznie nieprzerwanie od 2000 roku. Osobiście traktuję to jako sygnał odpływu kapitału z dotychczasowego centrum finansowego świata w USA na peryferie. W latach 90. sytuacja była dokładnie odwrotna. Synergia technologii komputerowych, telekomunikacyjnych i medialnych, która zrodziła się w Kalifornii, sprawiła, że to właśnie amerykański Nasdaq stał się magnesem dla gotówki z całego świata. Gdy w 2000 roku pękł bąbel internetowy, kierunki się odwróciły. Dodatkowo Japonia i wiele innych krajów rozluźniło politykę monetarną, więc efektem był wzrost cen surowców - szczególnie w segmencie materials i energy. Naturalnymi beneficjentami takiego stanu rzeczy stały się giełdy emerging markets, na których notowanych jest wiele spółek surowcowych. Kapitał zaczął więc odpływać ze Stanów Zjednoczonych, by skorzystać na wzrostach indeksów rynków wschodzących. Z tego też powodu osłabienie dolara jest dla warszawskiej giełdy zjawiskiem jak najbardziej pozytywnym. Dlaczego? Oznacza bowiem, że globalny kapitał wciąż przemieszcza się z USA na emerging markets.

Jak kiepska kondycja wpływa na rynki finansowe?

Konsekwencją nie najlepszej kondycji amerykańskiej waluty jest zacieśnianie polityki monetarnej w USA. W ciągu obecnego cyklu podwyżek stopy procentowe wzrosły już z 1 proc. do 5,25 proc. Taki obrót spraw po prostu zabił rynek nieruchomości. Kryzys obligacji hipotecznych, jaki przez to nastąpił, zaczyna powoli przesączać się na inne instrumenty finansowe. Na jakiej zasadzie działa ten mechanizm? Fundusze inwestycyjne, które potrzebują gotówki, a nie mogą się pozbyć niepłynnych aktywów, zaczynają wyprzedawać także te bardziej chodliwe. Wszystko to nie jest dobrą wróżbą dla rynków.

Czy dolar bywał już tak tani w przeszłości?

Reklama
Reklama

Spójrzmy wpierw na trochę statystyk. W przeszłości dolar tylko trzykrotnie notowany był tak nisko w stosunku do euro. Miało to miejsce w latach 1979-1981 oraz w roku 1991 i 1992. W latach 1980-1985 skutkiem był potężny ruch dolara w górę - wartość amerykańskiej waluty w ciągu pięciu lat wzrosła praktycznie o 100 proc. Towarzyszył temu krach na rynku surowców. Z kolei w latach 90. kurs euro do dolara znalazł się w szerokim trendzie horyzontalnym.

Jak tym razem może rozwinąć się sytuacja?

Widać było podczas lipcowo-sierpniowej wyprzedaży, że dolar się umacniał (choć oczywiście najmocniejsza była wskutek zamykania "yen carry trades" japońska waluta). Jeśli jesienią dojdzie do ponownego kryzysu płynności (niemożliwe okaże się zrolowanie dużej części bonów komercyjnych wyemitowanych przed wybuchem letniego kryzysu) i wzrostu awersji do ryzyka, fundusze inwestycyjne będą zmuszone wycofywać pieniądze z rynków wschodzących i lokować w bezpieczniejszych aktywach. Za takie uważane są obligacje amerykańskie. Drugi czynnik to dysparytet pomiędzy wycenami małych i dużych spółek na świecie. Chyba jeszcze nigdy w historii różnica we wskaźnikach rynkowych obu grup nie była tak jaskrawa. Myślę, że wkrótce zostanie to zauważone przez inwestorów, którzy dojdą do wniosku, że nagle stare-dobre blue-chipy stały się intratniejszą lokatą. Wiele z największych na świecie spółek to przedsiębiorstwa amerykańskie lub przynajmniej notowane na tamtejszych giełdach. Po trzecie, dzięki słabemu dolarowi eksport USA przyspiesza i rośnie obecnie najszybciej od trzech lat.

Te trzy elementy mogą spowodować chwilowe odwrócenie strumieni kapitałów w światowej gospodarce. Pieniądze znów mogą zacząć płynąć do Stanów Zjednoczonych, wzmacniając amerykańską walutę. Trudno ocenić, do jakiego poziomu obecnie osłabi się dolar względem euro (obstawiałbym okolice poziomu 1,45), ale w ruchu, który nastąpi w ciągu następnego półrocza, celem powinien być poziom 1,22.

Dziękuję za rozmowę

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama