Ryszard Krauze, jeden z najbogatszych Polaków, może być uważany przez niektórych za wzór polskiego oligarchy. Prokuratura stawia mu zarzuty, grozi rozesłaniem listów gończych. I nawet anonimowe postacie z telewizyjnych spotów przedwyborczych w dziwny sposób przypominają znanego z zamiłowania do cygar biznesmena.
Wczorajszy dzień pokazał, że Ryszard Krauze, choć wciąż przebywa za granicą, nie pozostaje bezczynny wobec ataku na jego osobę. A broni się w bardzo przemyślany sposób.
Wczoraj swe dokonania i plany pokazały dwie z kilku kontrolowanych przez niego spółek giełdowych. Polnord wykazał, że jego biznes świetnie się kręci, że będzie stawiał stadiony na Euro 2012, że ma ciekawe plany przejęć i że dotrzyma złożonych kiedyś obietnic, dotyczących wyników finansowych. Petrolinvest z kolei chwalił się odkrytymi właśnie w Kazachstanie złożami ropy naftowej. Jego przedstawiciele często gęsto nawiązywali przy tym do historii polskich odkryć, przytaczali nazwiska słynnych polskich badaczy i odkrywców. Mówili też (nieświadomie pewnie mijając się z prawdą), że to pierwsza polska ropa wydobywana poza granicami naszego kraju. Zapomnieli o Petrobaltiku.
W obu przypadkach lekko powiało dumą i patriotyzmem. Może tego patosu było nieco za dużo, ale trzeba przyznać, że przedstawiciele Polnordu i Petrolinvestu dobrze wypełnili swoje zadania. Pokazali inną twarz Ryszarda Krauzego i prowadzonych przezeń interesów. Czy to będzie wystarczającą przeciwwagą dla tych wiadomości, z którymi oswaja nas codziennie telewizja?