Bernanke, podobnie jak Kohn, dostrzega niebezpieczeństwo redukcji wydatków konsumpcyjnych z powodu ograniczonego dostępu do kredytu, bo może zagrozić dynamice rozwoju gospodarki. Wypowiedzi obu przedstawicieli Fedu wskazują na zmianę akcentów w stosunku do stanowiska z października, kiedy, według oceny banku centralnego, czynniki ryzyka dla wzrostu gospodarki i zagrożenia wyższą inflacją równoważyły się. Właśnie dlatego inwestorzy teraz obstawiają, że Fed szybciej, niż sądzili wcześniej, dokona cięcia stóp procentowych.
- Bernanke wszedł przez drzwi, które otworzył mu Kohn i coraz bardziej się wydaje, że Fed jest na drodze do kolejnego cięcia stóp w grudniu - powiedział Michael Feroli, ekonomista JP Morgan Chase. Z notowań kontraktów terminowych na stopę funduszy federalnych wynika, że inwestorzy mają stuprocentową pewność, że redukcja kosztu kredytu nastąpi jeszcze w tym miesiącu.
Niebezpieczny splot
Bernanke uważa, że szczególne niebezpieczeństwo dla gospodarki wynika ze splotu takich czynników, jak drogie paliwo, słaby rynek domów, surowsze warunki uzyskania kredytu i spadek cen akcji. Jego zdaniem, mogą one wpłynąć na zachowania konsumentów w bliskiej przyszłości. Mimo wyższej, niż wyliczono wcześniej, dynamiki PKB w III kwartale (4,9 proc.) następne będą znacznie słabsze. Biały Dom obniżył prognozę na 2008 r. przyznając, że problemy na rynku nieruchomości okazały się większe, niż sądzono przedtem. W czerwcu amerykański rząd spodziewał się, że PKB w przyszłym roku zwiększy się o 3,1 proc., teraz obniżył oczekiwania do 2,7 proc. Tę dynamikę uważa wciąż za solidną. Prywatni ekonomiści twierdzą, że produkt krajowy brutto wzrośnie 2,4 proc. Z kolei, według Fedu, zamożność Stanów powiększy się w granicach 1,8-2,5 proc.
Henry Paulson, sekretarz skarbu, mimo trudności oczekuje dalszej ekspansji, bo, jak twierdzi, gospodarka ma "wiele atutów". W poniedziałek w jego resorcie odbędzie się spotkanie przedstawicieli instytucji kredytowych, którzy będą dyskutować, w jaki sposób przeciwdziałać utracie domów przez pożyczkobiorców, którzy nie mogą spłacać zobowiązań. Według nieoficjalnych informacji, forsowany jest pomysł, aby zagrożonym kredytobiorcom zamrozić oprocentowanie na względnie niskim poziomie startowym, by później, niż to wynika z umów, zderzyli się z tzw. resetem, czyli bolesnym wzrostem rat.
Głęboka korekta