Reklama

Analitycy nie boją się amerykańskiego kryzysu

Winą za niedawne spadki notowań na naszej giełdzie obarcza się amerykański rynek hipoteczny. Czy jednak rzeczywiście zaszkodził on spółkom z GPW?

Publikacja: 06.12.2007 08:24

Gdyby zapytać Kowalskiego dzielnie pomnażającego swoje pieniądze na GPW o przyczynę niedawnej fali spadków na giełdzie, opowiedziałby zapewne bez wahania: kryzys finansowy w USA. Faktem jest, że żadna większa przecena za oceanem nie może się wydarzyć bez towarzyszącym jej spadkom na Starym Kontynencie. Co jednak wydarzyło się takiego tym razem, że wartość spółek notowanych na GPW zmniejszyła się o ponad 15 proc.? Analitycy przygotowujący rekomendacje maklerskie mają tutaj jasną odpowiedź - właściwie nic.

Nie taki kryzys straszny?

Zastanówmy się, w jaki sposób kryzys hipoteczny mógł wpłynąć na fundamentalną wartość firm z warszawskiego parkietu. Po pierwsze, żadna z polskich instytucji nie była zaangażowana w instrumenty oparte na amerykańskim rynku hipotecznym, nikt więc nie ucierpiał bezpośrednio. Skutki mogły być co najwyżej pośrednie, a do tych należy między innymi spowolnienie światowego wzrostu gospodarczego oraz narastająca w strefie euro presja inflacyjna. Czy jednak wpływ tych czynników jest rzeczywiście tak silny, żeby o 15 proc. uszczuplić wartość fundamentalną spółek z GPW? To raczej dość wątpliwa teza? Takie podejście potwierdzają również rekomendacje maklerskie. Wyceny firm z warszawskiego parkietu od początku spadków (6 lipca) nie zmieniły się niemal ani o jotę. Poza tym, na fali całkiem niezłych wyników za III kwartał część wycen wręcz wzrosła. Weźmy na przykład raporty dotyczące spółek z WIG20. Na podstawie cen docelowych z rekomendacji wartość wewnętrzną indeksu blue chips 6 lipca można było oszacować na 3890 punktów. Od tamtego czasu wielkość ta utrzymuje się na dość stabilnym poziomie i nigdy nie osunęła się niżej niż do 3830 punktów. Ba, obecnie balansuje wokół 3980 punktów, czyli niemal 100 punktów wyżej niż na początku kryzysu.

Deweloperzy godni uwagi

Skoro więc, zdaniem analityków, ostatnia fala spadków to przede wszystkim efekt paniki, gdzie więc należy obecnie szukać największych okazji do zakupów? Odpowiedź jest przewrotnie prosta - tam gdzie ostatnio kursy najbardziej zniżkowały. Na pierwszym miejscu w rankingu atrakcyjności znaleźliby się najwięksi spadkowicze ostatnich miesięcy - deweloperzy. Przeciętny potencjał wzrostu wynikający z niedoszacowania wynosi obecnie aż 38 proc. Czarne konie specjalistów to przede wszystkim Polnord, Orco Group oraz Dom Development. Warto również zwrócić uwagę na GTC i Plaza Centers. Jedyną spółką z branży, której umieszczenie w portfelu fachowcy na razie odradzają, jest J. W. Construction.

Reklama
Reklama

Nie mniej atrakcyjny wydaje się sektor drzewny. Na osiem notowanych na GPW spółek z branży, cztery otrzymały w ostatnim miesiącu rekomendacje, w których oceniono je jako notowane z 30-40-procentowym dyskontem. Być może już wkrótce analitycy będą zmuszeni zrewidować swoje prognozy - ze względu na drożejące surowce i rosnący w siłę złoty - jednak na razie rekomendacja brzmi "kupuj". Szczególnie tyczy się to Barlinka, Grajewa i Pagedu.

Całkiem nieźle prezentuje się również branża chemiczna. Tu uwagę warto zwrócić przede wszystkim na Synthos i Police. W dalszej kolejności należy również rozważyć wzbogacenie portfela o Ciech oraz Puławy.

Ogólnie rzecz biorąc, średnia cena docelowa z raportów wydanych w ciągu ostatnich dwóch miesięcy znajdowała się 16 procent nad kursem rynkowym. Jest to całkiem korzystny wynik, szczególnie biorąc pod uwagę średnie historyczne. Czy jednak istnieją branże, od których inwestorzy powinni się trzymać z daleka? Tak, to głównie spółki medialne i paliwowe. Poza tymi dwoma sektorami, fachowcy widzą rynek w dość optymistycznych barwach. Prawdopodobne więc, że mamy obecnie do czynienia z całkiem niezłą okazją do kupna, pomimo panującego na rynku w ostatnich tygodniach pesymizmu. A być może właśnie z tego powodu?

"Akumuluj" WIG20

Notowania indeksu rekomendacji potwierdzają tezę, że analitycy niewiele robią sobie z zawirowań na rynkach finansowych. Wartość wewnętrzna WIG20 od końca października oscyluje wokół 3950 punktów. Gdyby indeks był spółką giełdową, obecne niedoszacowanie byłoby dla wielu analityków zapewne wystarczające, żeby wydać rekomendację "akumuluj". Wartość indeksu rekomendacji na wybrany dzień wyliczana jest na podstawie średniej z wycen spółek wchodzących w skład WIG20. Wyceny pochodzą z rekomendacji maklerskich sporządzonych w ciągu miesiąca poprzedzającego dzień, na który liczona jest wartość indeksu rekomendacji.

Wystudzenie nastrojów

Reklama
Reklama

Po widocznym optymizmie we wrześniu, a następnie oczekiwaniu spadków na giełdzie na przełomie października i listopada,

obecnie przyszedł czas na ostudzenie nastrojów wśród specjalistów zajmujących się rekomendacjami.

Wartość Indeksu Optymizmu Analityków wyliczana jest

na podstawie liczby różnych typów rekomendacji opublikowanych w ciągu miesiąca poprzedzającego dzień kalkulacji.

Wskazania indeksu wahają się w przedziale od 0 do 100,

gdzie 0 oznacza skrajny pesymizm, natomiast 100 skrajny

Reklama
Reklama

optymizm specjalistów.

rekomendacja miesiąca

Dobry papier nie jest zły

Spółka: Mondi

Rekomendacja: "redukuj"

Reklama
Reklama

Biuro: DM Millennium

Trudno obecnie o inwestora, który miniony miesiąc uznałby za udany. Warszawski Indeks Giełdowy zanurkował ponad 10 proc., srodze uszczuplając portfele giełdowych graczy. Były jednak na parkiecie spółki, których akcje straciły dużo więcej - chwała więc analitykom, którym udało się nas przed nimi uchronić.

Jednym z największych spadkowiczów ubiegłego miesiąca okazało się Mondi. Redukowanie akcji producenta papieru zalecili w raporcie inwestycyjnym Radosław Łukaszczuk z Marcinem Materną z DM Millennium. W analizie z 31 października wycenili walory spółki na 70 zł wobec ceny rynkowej 83,5 zł.

Wyniki Mondi za trzeci kwartał okazały się dalekie od oczekiwań specjalistów. Firma wypracowała wprawdzie o 14 proc. wyższe przychody, jednak zbieg negatywnych czynników sprawił, że mocno stopniały marże z prowadzonej działalności. W rezultacie zysk netto spadł o 4 proc. w porównaniu z analogicznym kwartałem roku poprzedniego. Na kiepski wynik złożyły się przede wszystkim wysokie ceny drewna i makulatury - podstawowych surowców do produkcji - oraz aprecjacja złotego (Mondi przeznacza na eksport około 70 proc. produkcji). Nie bez znaczenia była również 30-procentowa premia, z jaką notowane były akcje Mondi względem zagranicznych konkurentów.

W rezultacie kiepskich osiągnięć w trzecim kwartale niemal natychmiast po publikacji wyników rozpoczęły się spadki notowań. Gwałtowna wyprzedaż zepchnęła kurs aż do poziomu 58 zł. Jest to wprawdzie sporo niżej, niż sugerowali fachowcy z DM Millennium, jednak to właśnie im należy się w tym miesiącu palma pierwszeństwa - za chłodną ocenę sytuacji i uratowanie inwestorów przed stratami.

Reklama
Reklama

WPADKA MIESIĄCA

W minorowych nastrojach

Spółka: Polnord

Rekomendacja: "kupuj"

Biuro: DI BRE

Reklama
Reklama

Rekomendacja DI BRE Banku dotycząca Polnordu była na swój sposób wyjątkowa. Rzadko kiedy analitycy decydują się na tak odważne wyceny, jak w tym przypadku. Niedowartościowanie papierów w rekomendacjach "kupuj" waha się zwykle od 15 do 30 proc. W raporcie analitycznym dotyczącym Polnordu autorzy oszacowali dyskonto na przeszło 40 procent.

W opracowaniu z 29 listopada papiery dewelopera wyceniono na 229,2 zł, podczas gdy na rynku handlowano nimi po 161,4 zł. Co natchnęło analityków takim optymizmem? Przede wszystkim imponujący potencjał rozwoju. Polnord jest właścicielem największego banku ziemi w Polsce. Firma posiada dwukrotnie więcej gruntów budowlanych niż

J.W. Construction oraz Dom Develompent razem wzięte. Co więcej, perspektywy akwizycji innych deweloperów oraz udziału w przetargach na budowęArgumenty analityków z DI BRE - choć niewątpliwie rozsądne - jak dotychczas nie znalazły odzwierciedlenia w notowaniach. Negatywne nastawienie wokół sektora zamiast wzrostów przyniosło jedynie dalsze spadki. Na zamknięciu piątkowej sesji za akcję Polnordu płacono 118,3 zł.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama