– Pierwsza związana jest z obniżeniem przez Gazprom cen gazu dla kilku europejskich firm. Wśród nich zabrakło polskiej spółki, która też wnioskowała o niższe ceny. Oznacza to, że będzie ona płacić Gazpromowi więcej niż inni. To musiało się odbić na kursie PGNiG – zauważała Monika Kalwasińska, analityk DM PKO BP.
Rosyjski monopolista zgodził się na korzystniejsze zapisy w kontraktach tylko z niektórymi europejskimi firmami. Cytowany przez RIA Nowosti szef Gazpromu Export Aleksandr Miedwiediew ujawnił, że chodzi m.in. o francuski GdF Suez, niemiecki Wingas, słowacki SPP, włoski Sinergie Italiane i austriacki Econgas.
Jak tłumaczył Cornelius Ochmann, ekspert niemieckiej Fundacji Bertelsmanna, Gazprom jest bardziej skłonny do kompromisu z kilku powodów. Mamy lekką zimę, więc zapotrzebowanie na gaz jest dużo niższe niż w ostatnich dwóch latach. Poza tym Europa zabezpiecza się na wypadek przerw w dostawach gazu i dysponuje infrastrukturą, która umożliwia pompowanie gazu w różnych kierunkach. Europejskie koncerny?myślą? też o alternatywnych źródłach:?gazie LNG czy łupkowym. Pomimo tych przesłanek rosyjski koncern nie obniżył cen polskiej spółce.
Niekorzystne dla PGNiG informacje płynęły też z Urzędu Regulacji Energetyki, który kolejny raz wezwał firmę do korekty wniosku o zgodę na podwyższenie cen gazu. Opóźnia to wprowadzenie przez spółkę podwyżek cen gazu. Joanna Zakrzewska, rzeczniczka PGNiG, po zamknięciu notowań na GPW informowała, że spółka udzieliła URE odpowiedzi w trybie pilnym. Wskazywała, że urząd od grudnia dysponuje wszystkimi informacjami koniecznymi, by podjąć decyzję.