Ledwie zacząłem z tobą ten coaching dotyczący kariery, a już dostałem pierwszy telefon od headhuntera. To pierwszy sukces!
- Komu pogratulować?
- Los się do mnie uśmiecha.
- Niewątpliwie. Dzwoniła do ciebie kobieta. Rzuciła na ciebie czar.
- Tak, to rzeczywiście była kobieta.
- I powiedziała, że zostałeś jej polecony jako najlepszy kandydat. I dlatego kieruje tę ofertę specjalnie do ciebie.
- Zawsze miło usłyszeć kilka dobrych słów o sobie.
- Zapewne nie mogła ci powiedzieć, kto cię polecił.
- Skąd wiesz?
- Każdy headhunter tak mówi, kiedy pierwszy raz nawiązuje kontakt z nowym kandydatem!
- Byłem naiwny?
- Do tej pory twoja asystentka skutecznie filtrowała wszystkie dziwne telefony. Skąd masz wiedzieć, w jaki sposób nawet wybitny menedżer zostaje ofiarą headhunterów?
- Dobrze wiedzieć. Popatrz na moje CV. Czy nie ma czegoś, co trzeba zmienić, zanim je do niej wyślę?
- Zaraz, zaraz... Nie mów mi, że już zrobiłeś pierwszy krok.
- Prosiła o CV.
- Założę się, że nawet nie prosiła, tylko zapytała, czy masz aktualne CV.
- Dopiero co pracowałem nad nim!
- I kiedy powiedziałeś "tak", nie wyczułeś, że jej uległeś. O nic nie musiała prosić, a już oddałeś się w jej ręce.
- Wiedziała, co robi.
- Jest profesjonalistką.
- To brzmi dwuznacznie.
- Nawet nie ty, wielki menedżer, ciągle zajęty, skończyłeś rozmowę, tylko ona! Prawda?
- Co za problem wysłać CV?
- W nim znajdują się twoje atuty. A ty od razu je pokazujesz. Lepiej nie rozbierać się do naga.
- Mam nic nie wysyłać?
- Czy wiesz może, czy jest atrakcyjna?
- Miała miły głos, ale krótko rozmawialiśmy.
- Gdybyś rozmawiał z nią dłużej, twoje wyobrażenie zaczęłoby się lepiej kształtować.
- Może już pracuje.
- Oczywiście, już widzisz siebie z ofertą pracy w ręku. Jest ci wesoło, jakbyś osiągnął wielki sukces.
- Po prostu miała szczęście, że trafiła w odpowiednim momencie, kiedy jestem otwarty na nowe "opportunity".
- Dziwię się, że wcześniej byłeś zamknięty na nowe możliwości.
- Nigdy się nie rozglądałem za ofertami. Kiedy dostawałem propozycję, to zawsze był to strzał w dziesiątkę.
- Czyli można było na ciebie zapolować?
- No i właśnie, kiedy łowca głów dzwoni do mnie, dlaczego mam uciekać?
- Z jakiej agencji dzwoniła?
- Chyba agencja nazywa się Univsearch.
- Powszechnie nieznana.
- Ja nie znam największych agencji rekrutacyjnych. Skąd mogę wiedzieć? Czy ty znasz największe agencje brokerskie na moim rynku?
- Nie znam, ale proszę, żebyś odróżnił agencję doradztwa personalnego od łowcy głów. Łowca poluje albo łowi. Rzuca sieć i zbiera wszystko, co się trafi. To są agencje, które zwykle pracują na zasadzie "contingency", czyli dostają prowizje tylko i wyłącznie wtedy, kiedy ich kandydat jest zatrudniony. Muszą złapać wielu kandydatów, aby kilku trafiło na półki i chociaż jeden spotkał się z zainteresowaniem pracodawcy. Prawdziwy doradca personalny poluje: wie kogo szuka, robi dokładny rekonesans, prowadzi śledztwo i stosuje metodę coraz dokładniejszego przybliżenia. Jest gotowy zrobić kilka podejść, zanim trafi. Pracuje na zasadzie "retainer", czyli jego wynagrodzenie jest płatne w miarę postępu jego pracy doradczej.
- Ale co to oznacza dla mnie?
- Jesteś zwierzęciem czy rybą? Jeśli rybą, ryzykujesz, że wpadniesz w sieć i zostaniesz niezauważony. Jeśli zwierzęciem, zostaniesz trafiony tylko przez tego, który na ciebie zasługuje. Nie ulegaj śpiewom syreny, lecz wyciągaj uszy w stronę dźwięku myśliwskiego rogu.
RSQ Management