Nie wszyscy znają ustawę o języku polskim

Przepisy ustawy o języku polskim, nakazują m.in. używania polszczyzny w obrocie prawno-handlowym dokonywanym na terenie kraju. Dotyczy to umów, faktur, rachunków, pokwitowań, ofert itp. Z informacji PARKIETU wynika, że ? mimo iż ustawa obowiązuje od ponad roku ? wymogi te zaskakują niektórych zagranicznych kontrahentów polskich firm, co może opóźniać negocjacje i zawarcie intratnych kontraktów. Podobny problem zasygnalizowała jedna z giełdowych spółek, która już od dłuższego czasu przekonuje swojego zagranicznego partnera o konieczności przetłumaczenia wynegocjowanej umowy na język polski.Sporządzenie umowy w języku polskim jest obowiązkiem zawsze, jeżeli jej wykonanie ma nastąpić na terytorium Polski, a chociaż jedną ze stron jest polski podmiot. Konsekwencją niezastosowania się do tych przepisów jest nieważność kontraktu (?umowa sporządzona w języku obcym nie stanowi faktu uprawdopodobnienia dokonania czynności prawnej? ? czytamy w ustawie), co oznacza, że nie można przed sądem lub innym organem polskim powoływać się na niego. Bardzo istotne mogą być również konsekwencje w zakresie prawa podatkowego. Z informacji PARKIETU wynika, że były już przypadki kwestionowania przez urzędy skarbowe istnienia podstawy prawnej, na którą podatnicy powoływali się obniżając swoje zobowiązania podatkowe (m.in. obniżanie VAT należnego o VAT naliczony).? Zagraniczne firmy stopniowo przyzwyczają się do tych przepisów, łatwiej współpracuje się w tym zakresie z ich dużymi polskimi przedstawicielami, gorzej, gdy przedsiębiorstwo takie operuje w naszym kraju praktycznie tylko z poziomu swojej zagranicznej centrali. Ciągle zdarzają się jednak przypadki, gdy potencjalny kontrahent jest zdziwiony, że nie wystarczy podpisanie umowy sporządzonej w języku angielskim. Wówczas wszystko się przeciąga, pojawiają się nawet wątpliwości, która ze stron ma płacić za tłumaczenia. Słyszałem także o kwestionowaniu umów nie sporządzanych równolegle w języku polskim przez urzędy skarbowe. Nie do końca wiadomo chyba także, co z kontraktami zawartymi przed wejściem w życie ustawy. W tym kontekście można również wspomnieć o bardzo trudnym do wyegzekwowania obowiązku dołączania polskich opisów i instrukcji do sprzedawanych maszyn ? powiedział PARKIETOWI Janusz Niedźwiecki, prezes zarządu toruńskiego Apatora.Mniej problemów w tym zakresie miał natomiast żarski Relpol.? To, że umowy muszą być sporządzane także po polsku, nie budzi już wątpliwości. Niemniej pamiętam spory prawne o to, czy w wypadku umowy wykonywanej w Polsce język polski musi być tzw. językiem dominującym, czyli czy ewentualne spory co do interpretacji danego zapisu byłyby rozstrzygane na podstawie reguł polskiego języka i tylko przed polskim sądem. Myślę, że to byłaby już szkodliwa nadinterpretacja przepisów. W naszej praktyce przyjęliśmy sporządzanie umów w dwóch językach, ze wskazaniem również kraju trzeciego, w którym dokonywany byłby ewentualny arbitraż ? powiedział PARKIETOWI Krzysztof Prucnal, były prezes zarządu Relpolu, obecnie przewodniczący rady nadzorczej spółki.

MICHAŁ [email protected]