11 września nie był jednak punktem zwrotnym dla globalnej gospodarki. Co prawda, niemal wszystkie rozwinięte gospodarczo kraje odczuły pośrednio lub bezpośrednio skutki zamachów terrorystycznych, ale koniunktura gospodarcza wyraźnie słabła jeszcze przed uderzeniem terrorystów.
"Tragiczne wypadki z 11 września pogorszyły i tak już trudną sytuację światowej gospodarki" - piszą ekonomiści Międzynarodowego Funduszu Walutowego w najnowszym wydaniu "World Economic Outlook". Gospodarka USA kurczyła się już od marca 2001 r., a przemysł nawet od jesieni 2000 r. Podobny proces, choć na znacznie poważniejszą skalę, przeżywała także Japonia - druga co do wielkości gospodarka świata. Zwalniały też Niemcy - główny filar gospodarki zjednoczonej Europy. Atak terrorystów wpłynął na głębokość kryzysu - zachwiał jeszcze bardziej zarówno zaufaniem konsumentów, jak też i poczuciem bezpieczeństwa w świecie biznesu. Czy, gdyby nie byłoby zamachów, udałoby się uniknąć recesji? - na to akademickie już dziś pytanie trudno dać jednoznaczną odpowiedź. W samych Stanach Zjednoczonych zamachy terrorystyczne obniżyły PKB w III kwartale o 2,0-2,5%, ale bezrobocie ciągle utrzymuje się na stosunkowo niskim poziomie 5,7%.
Globalny wzrost,
ale niższy
Najnowsza prognoza Międzynarodowego Funduszu Walutowego przewiduje na lata 2001-2002 globalny wzrost gospodarczy w wysokości 2,4%, co stanowi znaczny spadek w porównaniu z 4,7% odnotowanymi w 2000 roku. Będą to najsłabsze wyniki światowej gospodarki od 1993 roku (2,3%). Jeszcze w październiku MFW prognozował globalny wzrost w 2002 r. na 3,5%. Teraz międzynarodowi ekonomiści uważają, iż dopiero w 2003 roku nastąpi znaczące ożywienie gospodarcze. Także Gail Foster, główna ekonomistka prywatnej prestiżowej organizacji Conference Board, prowadzącej na Wall Street badania makroekonomiczne, szacuje, że w ciągu najbliższych 18 miesięcy światowa gospodarka będzie się rozwijać w tempie 2,2%-2,6%.