Pierwotne plany zarządu Deutsche Telekom zakładały, że firma do końca 2003 r. zmniejszy zadłużenie z obecnych 62,1 mld euro do 50 mld euro. Tak ambitne zobowiązania niemieckiego potentata związane są z dokonaniem w ostatnich latach kilku dużych przejęć, m.in. amerykańskiego koncernu VoiceStream, a także kosztownymi zakupami licencji na świadczenie usług z zakresu telefonii trzeciej generacji, tzw. UMTS. Wczoraj niemiecki koncern zapowiedział, że nie będzie w stanie zrealizować tych planów zmniejszenia zadłużenia. Jednocześnie ogłosił też, że o 40%, do 37 centów za akcję, obniży dywidendę za 2001 r. i znacznie zredukuje wydatki. Inwestycje w infrastrukturę mają wynieść w tym roku 9 mld euro i będą o 10% niższe niż wcześniej zakładano.

Nie najlepszą sytuację finansową DT odzwierciedla bardzo dobrze odłożenie, do czasu poprawienia się koniunktury na rynkach akcji, wprowadzenia na giełdę operatora sieci telefonii komórkowej - T-Mobile. Operację tę wyceniano na 10 mld euro. Nie udało się też sfinalizować, szacowanej na 5,5 mld euro, transakcji sprzedaży działalności kablowej amerykańskiej firmie Liberty Media. - Fakt, że DT nie posiada wystarczających środków, by udanie wprowadzić na giełdę T-Mobil, świadczy dobitnie o kondycji finansowej spółki. Bardzo możliwe jest więc obniżenie ratingu kredytowego firmy przez czołowe światowe agencje - powiedział Bloombergowi Christopher Papereux z paryskiego funduszu Cardif Asset Management.

Zarówno Moody's Investors, jak i Standard & Poor's ostrzegły już przed możliwością obniżenia wiarygodności kredytowej Deutsche Telekom, jeśli szef koncernu Ron Sommer nie zdoła zrealizować pierwotnych planów redukcji zadłużenia. Obecnie rating DT w Moody's wynosi "A3", S&P zaś ocenia niemiecką firmę na "A-". Obniżka ratingu wydaje się więc wielce prawdopodobna, a to z kolei podwyższy jeszcze koszty finansowania zadłużenia koncernu.