Z trzech monitorowanych przez PARKIET surowców wczoraj zdrożało tylko złoto, a ropa naftowa i miedź staniały.
Na popołudniowym fixingu w Londynie uncja złota kosztowała 316,7 USD, co oznacza zwyżkę w stosunku do piątku o 1,1%. Jest to najwyższa cena tego kruszcu od 23 lipca. Zdaniem analityków z J.P. Morgan, po przełamaniu poziomu 316 USD cena złota może teraz wzrosnąć do 320, a nawet 326 USD za uncję.
Jest ona nadal silnie uzależniona od tego, co dzieje się na innych rynkach, a przede wszystkim na amerykańskim rynku akcji i rynku walutowym, gdzie najbardziej istotna jest pozycja dolara, bo w tej walucie odbywa się handel złotem. Zarówno kursy amerykańskich akcji, jak i kurs dolara wczoraj spadły, bo przeważyły na rynku prognozy, że Fed jeszcze dzisiaj nie obniży stóp procentowych.
Najdroższa od siedmiu tygodni jest platyna. Cena jej uncji wzrosła wczoraj o 2,5%, do 553,5 USD. O tej tendencji przesądziły oczekiwania inwestorów, że coraz więcej tego metalu będą kupowali producenci samochodów, którzy go najwięcej zużywają. Oczekuje się, że sprzedaż samochodów w Wielkiej Brytanii będzie w tym roku rekordowa.
Miedź natomiast staniała wczoraj w Londynie o 1,1% w stosunku do piątku i po południu za tonę tego metalu płacono 1485 USD. W takim samym stopniu spadła też cena ropy naftowej. Baryłka gatunku Brent po południu kosztowała w Londynie 25,07 USD. Zapewne wokół 25 USD będzie wahała się cena ropy, dopóki nie wyjaśni się sytuacja Iraku, w tę lub w inną stronę. Właśnie wydarzenia polityczne na Bliskim Wschodzie oddziałują teraz wzrostowo na cenę ropy, a nie popyt na ten surowiec. Według najnowszego raportu Międzynarodowej Agencji Energii, wyraźnego wzrostu popytu na ropę można oczekiwać dopiero w przyszłym roku.