Schwab, podobnie jak inne biura maklerskie, bardzo odczuł ponaddwuletnią bessę na światowych rynkach. Obroty klientów biura spadły od 2000 r. aż o 66%. Jak twierdzą analitycy, dopiero teraz, po 9 kwartałach na minusie, uda się brokerowi osiągnąć zysk w wysokości 7 centów na akcję. Akcje firmy spadły od początku roku już o 43%. Wciąż jednak wskaźnik C/Z wynosi 28 i jest, jak twierdzą inwestorzy, zbyt wysoki (w 1999 r. wynosił 98). - Schwab jest wciąż przewartościowany i nie zasługuje na premię, z jaką wycenia go rynek wobec innych spółek z branży - powiedział Bloombergowi Brad Hintz, analityk Stanford C. Bernstein. Wskaźnik C/Z wynosi obecnie dla biur amerykańskich 12-16, czyli dwa razy mniej niż w przypadku Schwaba.

Obawy inwestorów wzbudzają także perspektywy rozwoju internetowego brokera. Schwab nie jest już bowiem małą i elastyczną spółką, lecz potentatem, a jego perspektywy wzrostu się już wyczerpują. Coraz ciężej będzie mu więc systematycznie zwiększać przychody.

Kierownictwo internetowego biura podjęło jednak ostatnio próbę naprawy sytuacji finansowej firmy. W ciągu 2 ostatnich lat zwolniono ok. 9 tys. pracowników. Schwab stara się także maksymalnie uniezależnić swoje wyniki od uzyskiwanych prowizji. W pierwszej połowie br. prowizje i opłaty stanowiły 28% przychodów w wysokości 2,1 mld USD, wobec 32% z 2,3 mld USD przychodów w tym samym okresie roku ubiegłego. Zmniejszono także radykalnie wydatki na marketing i technologię. Postanowiono zmienić profil usług, nastawiając się przede wszystkim na klientów instytucjonalnych. - Schwab jest w trakcie restrukturyzacji i powinno to teraz przynosić korzyści. Oceniamy przydatność każdego pracownika i zatrzymujemy tylko tych, którzy są najlepsi i naprawdę niezbędni dla funkcjonowania przedsiębiorstwa - stwierdził David Pottruck, dyrektor generalny Charles Schwab.

W maju tego roku spółka zaczęła się również zajmować wystawianiem ratingów, doradztwem oraz wydawaniem rekomendacji, w celu zwiększenia gamy oferowanych usług. Jak jednak twierdzi wielu fachowców, rywalizacja z takimi potentatami, jak Merryll Lynch, Goldman Sachs czy Morgan Stanley, może być bardzo trudna lub wręcz niemożliwa. Poniesione koszty mogą okazać się niewspółmiernie wysokie w porównaniu z wygenerowanymi z takich usług przychodami.

David Pottruck pozostaje optymistą, jeśli chodzi o przyszłość spółki. Przyznaje jednak, że niezbędna do poprawy sytuacji spółki oraz całego sektora jest stabilizacja światowych giełd.