Wtorkowe notowania w Londynie przyniosły lekką przecenę ropy naftowej. Czynnikiem, który przemawiał za spadkiem cen, były informacje napływające z Wenezueli, kraju, który jest jednym z czołowych dostawców ropy na świecie. Wczoraj prezydent Hugo Chavez zapowiedział, że może ogłosić wcześniejsze wybory, aby przerwać trwające już od tygodnia strajki paraliżujące tamtejszą gospodarkę. Przecena ropy byłaby silniejsza, gdyby nie wczorajsze wypowiedzi przedstawicieli OPEC. Arabia Saudyjska zapowiedziała, że kartel być może już w przyszłym tygodniu zdecyduje o zmniejszeniu dostaw, by w ten sposób zapobiec spadkom ceny ropy poniżej poziomu 25 USD za baryłkę. We wtorek w końcu sesji w Londynie cena ta wynosiła 25,65 USD, wobec 25,76 USD dzień wcześniej.
Nieznacznie wzrosły wczoraj notowania miedzi. Na londyńskiej giełdzie metali (LME) za tonę tego surowca w kontraktach trzymiesięcznych płacono 1612 USD, wobec 1610 USD w poniedziałek. "Miedź w ostatnich dniach mocno taniała, co można tłumaczyć realizacją zysków po zwyżce ceny o ok. 100 USD w ciągu kilku tygodni. Spadki powinny zostać jednak zahamowane, chyba że notowania surowca spadłyby poniżej ważnej granicy 1600 pkt." - napisał w raporcie Lawrence Eagles, analityk z londyńskiego biura GNI.
Ceny złota utrzymały się wczoraj w Europie w okolicach 326 USD za uncję, najwyższego poziomu od niemal sześciu miesięcy. Powracające obawy przed wojną amerykańsko-iracką oraz słabszy dolar po niespodziewanej dymisji sekretarza skarbu USA Paula O`Neala spowodowały, że bardziej nerwowi inwestorzy znów zaczęli lokować kapitały w złoto. Analitycy nie spodziewają się jednak dalszych wzrostów i okres do końca roku będzie - ich zdaniem - przebiegał pod znakiem wahań cen. - W krótkim terminie notowania złota nie powinny przekroczyć poziomu 330 USD za uncję - zapowiedział John Reade, analityk z londyńskiego biura UBS Warburg.