W bieżącym roku madrycką giełdę opuściło już 15 spółek, wobec 8 w 2001 r. Jedną z firm, która zrezygnowała z obrotu, jest producent cementu - Uniland Cementera. - Nie potrzebujemy giełdy. Obroty na naszych papierach są tak niewielkie, że sam fakt notowania nie przynosi nam żadnych korzyści. Dodatkowych źródeł finansowania zawsze możemy poszukać w kredytach bankowych - twierdzi Santiago de Gomar, członek zarządu Unilandu.

Spadek obrotów na madryckiej giełdzie obserwowany jest już od dwóch lat. W pierwszych 10 miesiącach br. wartość transakcji zawartych na hiszpańskim parkiecie wyniosła 330 mld euro, wobec 440 mld euro w analogicznym okresie 2001 r. W związku z tym wiele spółek z rynku nie było w stanie wypełnić nawet minimalnych giełdowych kryteriów dotyczących obrotu. Wymaga się, aby dziennie transakcje dotyczące akcji spółki były warte nie mniej niż 62 tys. euro. Aż sześć spółek, które opuściły giełdę w tym roku, zrobiło to właśnie w związku z niemożnością spełnienia tego kryterium i zbyt niskim free-floatem (pozostającą w wolnym obrocie giełdowym).

Ponadto wielu emitentów znika z giełdy po przejęciu przez większą instytucję, która wykorzystuje niską cenę akcji na rynku. Tak było np. w przypadku hiszpańskiego oddziału francuskiej sieci handlowej - Carrefour, która została wykupiona przez firmę macierzystą czy sieci supermarketów Superdiplo i firmy, specjalizującej się w budowie dróg Iberpistas, które zostały przejęte przez większych inwestorów branżowych.

Według szacunków Cirusa Andreu, menedżera z barcelońskiego funduszu Banco Sabadeli, można wymienić już przynajmniej 5 spółek, które opuszczą madrycką giełdę w przyszłym roku. Nie chciał jednak podać konkretnych nazw. Obecnie na giełdzie w stolicy Hiszpanii jest notowane ponad 200 spółek.