Nad projektem nowelizacji ustawy o funduszach inwestycyjnych, przygotowanym przez KPWiG, pracuje teraz Ministerstwo Finansów. Wiadomo już, że będą poprawki. Podobno MF chce rozszerzyć zapisy dotyczące tzw. funduszy sekurytyzacyjnych, które mają inwestować w długi.
Tak, tu poprawki będą największe. Mechanizm sekurytyzacji nie jest jednak prosty. Rozpracowują go w tej chwili różne instytucje, m.in. Urząd Mieszkalnictwa, który chce wymyślić jakiś sposób finansowania budownictwa. Z kolei Związek Banków Polskich pracuje nad sekurytyzacją kredytów hipotecznych. Prace toczą się w wielu miejscach, a jeżeli ktoś odkryje coś nowego, od razu próbuje się to uwzględnić w tworzonych przepisach. I to jest moje główne źródło niepokoju: czy my nie próbujemy zapisać w ustawie czegoś, co w praktyce nie jest jeszcze do końca rozpracowane? Nie da się przecież przewidzieć wszystkich scenariuszy rozwoju rynku w przyszłości. To się nigdy nie uda. Dlatego obawiam się, że ustawa może być niedopracowana.
Jak Pan rozwiązałby ten problem? Przecież ustawa wprowadza wiele nowych rodzajów funduszy, które nie istniały do tej pory w Polsce. Trzeba to przecież precyzyjnie uregulować.
Najpierw wprowadziłbym to, co w projekcie już jest, bo wiadomo, że to jest dobre i bardzo potrzebne rynkow. Niech te regulacje wejdą w życie, a resztę zróbmy trochę później. Nie za parę lat, ale np. za rok. Proszę zauważyć, że proces legislacyjny przyspieszył w ostatnim czasie, bo przyspieszyło życie gospodarcze. Kiedyś na kolejną nowelizację przepisów potrzeba było lat. Teraz jest inaczej. Rynek weryfikuje przepisy. Już w krótkim czasie po pojawieniu się różnych ustaw okazuje się, że wiele kwestii trzeba uregulować inaczej. Boję się, żeby tzw. wstępne prace nad ustawą o funduszach nie trwały tak długo, że pojawi się ona dopiero w przeddzień naszego wejścia do Unii Europejskiej. A wtedy będzie już za późno. Zagraniczne firmy będą mogły bowiem oferować wtedy u nas swoje fundusze w zasadzie bez ograniczeń. I co z tego, że wymyślimy dobrą ustawę, skoro ktoś inny będzie z niej korzystał. Konkurenci z zagranicy będą przecież mieli już w swojej ofercie to, co my możemy wprowadzić dopiero po nowelizacji przepisów.
Nasze przepisy muszą być jednak zgodne z unijnymi. Musimy teraz zrobić przynajmniej tyle.