W ustawie wymienia się m.in.: usługi związane z transferem pieniędzy, wydawanie kart płatniczych i wykonywanie operacji przy ich użyciu, udzielanie poręczeń i gwarancji. Ustawa przewiduje ponadto, że Poczta, na podstawie umowy zawartej z bankiem, będzie prowadziła rachunki oraz udzielała kredytów i pożyczek.- To jest specustawa, która tworzy na rynku specpodmiot. Poczta realizuje swoje partykularne interesy, które grożą wyniszczeniem banków spółdzielczych - powiedział Eugeniusz Laszkiewicz, przewodniczący Krajowego Związku Banków Spółdzielczych.

KZBS twierdzi, że Poczta nie będzie w stanie zapewnić odpowiedniej jakości usług bankowych. Każda jej placówka stanie się oddziałem Banku Pocztowego. Koszty przystosowania ich do realizacji nowych zadań będą ogromne i, zdaniem bankowców, zupełnie niepotrzebne, gdyż wystarczyłaby sieć 600 banków spółdzielczych. - Od 10 lat dążymy do stworzenia sprawnego systemu. Przeprowadziliśmy proces modernizacji i konsolidacji sektora. Teraz okazuje się, że te koszty zostały poniesione na marne - powiedział E. Laszkiewicz.

Poczta planuje wykorzystać doświadczenia Banku Pocztowego i zapewnia, że zagwarantuje odpowiednią jakość i poziom bezpieczeństwa. Należy jednak pamiętać, że BP ma 60 oddziałów, a placówek pocztowych w Polsce jest ok. 8200. - Obecnie z realizacji usług pocztowych pochodzi ok. 70% przychodów Poczty. Po wejściu Polski do Unii Europejskiej i liberalizacji rynku nie będziemy mieli szans na dochodową działalność, jeśli nie przygotujemy się do konkurencji z operatorami zagranicznymi. Jeżeli nie chcemy, by Poczta była dotowana przez podatników, muszą być rozwijane inne usługi, w tym bankowe - powiedział Radosław Kazimierski, kierownik działu współpracy z mediami Poczty Polskiej.

- Banki spółdzielcze bronią swojego terytorium, ale muszą zrozumieć, że obywatele mają prawo do wyboru. Jeżeli są dobre, mają rzeszę wiernych klientów, to nie powinny się tego obawiać - powiedział Krzysztof Heller, podsekretarz stanu ds. łączności w Ministerstwie Infrastruktury. - W tej chwili na jedno okienko bankowe przypada w Polsce około 5 tys. mieszkańców. W Europie ten wskaźnik wynosi 2 tys. Widać, że na rynku jest jeszcze miejsce, a konkurencja przyczyni się do poprawy jakości usług - dodał R. Kazimierski.