Wartość zagranicznych inwestycji w Rosji szacuje się na niecałe 20 mld USD. Na północnozachodnie regiony kraju, gdzie największym ośrodkiem jest St. Petersburg, przypada zaledwie 5,2% tej kwoty. Tymczasem jeszcze w 1999 r. trafiało tam 10% inwestycji zagranicznych. - Ostatnie zabójstwa polityków i afery korupcyjne bardzo podważyły wizerunek St. Petersburga, ale myślę, że obchody rocznicowe powinny znacznie pomóc - twierdzi, cytowany przez Bloomberga, Aleksiej Rumancew, wicedyrektor petersburskiego instytutu ekonomicznego.

Drugie co do wielkości miasto w Rosji może liczyć na silny lobbing wśród zagranicznych inwestorów. Prezydent Putin, który zaczynał karierę polityczną właśnie w St. Petersburgu i pełnił m.in. funkcję mera miasta, zaprosił na uroczystości rocznicowe 45 głów państw, w tym prezydenta USA George`a Busha, brytyjskiego premiera Tony Blaire`a, kanclerza Niemiec Gerharda Schroedera, prezydenta Francji Jacquesa Chiraca i szefa rządu Japonii Junichiro Koizumi. Obecność szefów najbardziej uprzemysłowionych krajów świata musi zaowocować nowymi inwestycjami czy kontraktami - twierdzą analitycy.

St. Petersburg jest już miejscem inwestycji kilku bardzo poważnych koncernów. W tym mieście zakłady mają m.in. Coca-Cola, Gilette, Unilever czy znany z produkcji gum do żucia - Wrigley Jr. Bardzo poważnym inwestorem jest też koncern tytoniowy Philip Morris (znany obecnie pod nazwą Altria). Wczoraj Amerykanie zapowiedzieli, że zainwestują w Rosji do końca 2005 r. 800 mln USD. Wcześniej mówili "tylko" o 560 mln USD. - Rosja to bardzo perspektywiczny dla nas rynek. W ub.r. zwiększyliśmy sprzedaż w tym kraju aż o 30% - podkreśla Mark Duerst, szef rosyjskiego przedstawicielstwa Philip Morris.

Za inwestycjami w Rosji przemawiają wyniki tamtejszej gospodarki. W przeciwieństwie np. do krajów Europy Zachodniej stojących na progu recesji, notuje ona solidny wzrost gospodarczy. Według najnowszych prognoz, w tym roku produkt krajowy brutto zwiększy się prawie o 5%.