Jukos uzgodnił przejęcie Sibnieftu w kwietniu br. za ok. 15,3 mld USD. Po tej transakcji ma powstać spółka JukosSibnieft, której dzienne wydobycie ropy oszacowano na 2,3 mln baryłek. Według szacunków, będzie to szósty co do wielkości koncern naftowy na świecie, spośród tych, których akcje notowane są na giełdzie. Transakcja wciąż oczekuje na aprobatę ze strony rosyjskich władz antymonopolowych.

Tymczasem zdaniem Marka Mobiusa, stojącego na czele jednego z najbardziej znanych funduszy inwestycyjnych lokujących kapitały na światowych rynkach wschodzących (tzw. emerging markets) - Templeton Asset Management, istnieje bardzo duże prawdopodobieństwo, że fuzja się nie powiedzie. - W najbliższym czasie spodziewam się wielkiego zamieszania wokół tej fuzji. Wynika to z rozpoczęcia przez prokuraturę śledztwa w sprawie potencjalnych nadużyć w Jukosie - stwierdził M. Mobius w telefonicznej rozmowie z agencją Bloomberga.

W ubiegłym tygodniu rosyjski prokurator generalny rozpoczął dochodzenie w sprawie domniemanych nadużyć podatkowych w Jukosie. Było to następstwem aresztowania 2 lipca Płatona Lebiediewa, prezesa grupy finansowej Menatep, która jest głównym udziałowcem Jukosu. Według zagranicznych obserwatorów, śledztwo w Jukosie to już element kampanii przed wyborami parlamentarnymi, które odbędą się w Rosji w grudniu br. Szef Jukosu, jeden z najbogatszych Rosjan Michaił Chodorkowsky zamierza poprzeć finansowo partie, będące w opozycji wobec rządzącej na Kremlu partii prezydenta Putina. - Chodorkowsky, o którym śmiało można powiedzieć, że jest jedną z najbogatszych i najbardziej wpływowych osób nie tylko w Rosji, ale też na całym świecie, zapragnął być politykiem, czym bardzo zaniepokoił obecne władze - uważa M. Mobius. Jego zdaniem, głównym powodem "ataku" władz federalnych na Chodorkowskiego jest fakt, że nie dysponują one takimi środkami finansowymi, jakie ma szef Jukosu. Obawiają się, że może mu to pomóc w osiągnięciu dobrego wyniku w wyborach.

"Plan awaryjny" w Jukosie

Rosyjski koncern naftowy Jukos i jego nominalny właściciel, bank Menatep, wypracowały tzw. plan awaryjny na wypadek, gdyby kolejni ich przedstawiciele trafili do aresztu - pisze gazeta "Kommiersant". Jako jedyny na razie został aresztowany szef Menatepu 46-letni Płaton Lebiediew. Gdyby cokolwiek stało się z Chodorkowskim, jego pełnomocnictwa na stanowisku prezesa Jukosu przejąć mają jego zastępcy. Za bieżącą działalność ma odpowiadać senator Jurij Byczkow, za strategię - szef jednej ze spółek Jukosu Wasilij Szachnowski, a za finanse - trzeci z wiceprezesów, amerykański biznesmen Bruce Misamore. Jeżeli zastępcy także znajdą się w areszcie, to obowiązki przejmie grupa obcokrajowców. "Kommiersant" przyznaje, że nie wie, kim oni są, dodaje jedynie, że wśród nich jest obywatel Norwegii. Podobny plan opracowano w Menatep.