Szef Rezerwy Federalnej, jak co pół roku, składał wyjaśnienia przed komisją finansów Izby Reprezentantów. Omówił politykę Fed i stan amerykańskiej gospodarki, ale deputowanych interesowały przede wszystkim prognozy banku centralnego dotyczące inflacji, wzrostu PKB i bezrobocia w 2003 i 2004 r.

Na II półrocze Fed przewiduje tempo wzrostu na poziomie 3-4% w stosunku rocznym i zapewnia, że nie spowoduje to zwiększenia się inflacji w "dającej się przewidzieć przyszłości". Uczestnicy rynku sami muszą zdecydować, czy bankowi centralnemu chodzi w tym przypadku o dwa kwartały, czy o dwa lata. W każdym razie rentowność 10-letnich obligacji skarbowych, zamiast spaść po obniżeniu stóp procentowych 25 czerwca, wzrosła od tego czasu o pół punktu procentowego, do 3,72%.

Kongresmenów szczególnie niepokoiło wysokie bezrobocie, którego stopa w czerwcu wyniosła 6,4% i była najwyższa od 9 lat. Jednocześnie wykorzystanie mocy produkcyjnych wyniosło w maju 74,3%, a więc było najmniejsze od czerwca 1983 r. Greenspan usprawiedliwia to częściowo ciągłym zwiększaniem się wydajności w USA i zapewnia, że tempo wzrostu przekraczające 3% poprawi sytuację na amerykańskim rynku pracy.

Szef Fed zwrócił też uwagę na poprawiające się wyniki finansowe przedsiębiorstw oraz na inne źródła optymizmu. Indeks Standard & Poor`s 500 wzrósł w tym roku o ponad 14%, a rentowność obligacji korporacyjnych spółek o wysokim ratingu jest zaledwie o 1,19% wyższa niż w przypadku papierów skarbowych o podobnych terminach zapadalności. Korzystając z rekordowo niskich stóp Amerykanie zaciągają coraz więcej kredytów hipotecznych na zakup domów.

Indeks zaufania konsumentów wyniósł w czerwcu 83,5, a więc zaledwie o 0,1 pkt proc mniej niż w maju, a co najważniejsze, ci konsumenci, którzy mają pracę, po obniżeniu podatków, już w III kwartale będą mieli o 7,2% większe dochody pozostające do dyspozycji po opłaceniu wszystkich stałych rachunków i rat.