Reklama

Kandydaci do Unii mają kłopoty ze sprzedażą obligacji

Europa Środkowa ma problemy ze sprzedażą papierów skarbowych. Fiaskiem zakończyły się wczorajsze aukcje w Czechach i na Węgrzech. Polska sprzedała oferowane obligacje, ale tylko dlatego, że zaakceptowała bardzo niskie ceny.

Publikacja: 04.12.2003 07:52

Czesi wystawili wczoraj na aukcji obligacje 15-letnie o wartości 14 mld koron (500 mln USD). Chociaż popyt był większy od podaży (wyniósł 15,6 mld koron), Ministerstwo Finansów nie przyjęło żadnej oferty. Jeszcze gorzej wyglądała sytuacja na Węgrzech: oferta bonów skarbowych wynosiła 30 mld forintów (ok. 130 mln USD), ale inwestorzy gotowi byli kupić papiery o wartości zaledwie 10 mld forintów. W Polsce sprzedawane były obligacje dwuletnie za 2 mld zł. Popyt wyniósł niewiele więcej - 2,5 mld zł.

Przyczyny trudności ze sprzedażą papierów skarbowych w naszej części Europy są różne. Węgrzy mają problemy z walutą, deficytem w bilansie płatniczym oraz deficytem budżetowym. W rezultacie kurs forinta notuje rekordowo niski poziom wobec euro. Nie pomogły rozpaczliwe działania banku centralnego, który ostatnio podniósł stopy procentowe o 300 pkt bazowych. Inwestorzy boją się, że na tym się nie skończy i nie kupują papierów skarbowych.

W przypadku Czech powodem spadku cen obligacji jest przede wszystkim ogólna niechęć do papierów dłużnych z naszego regionu. Sytuacja budżetowa tego kraju nie jest bowiem zła. Minister finansów Czech powiedział wczoraj, że deficyt w tym roku będzie mniejszy od założonego. Poinformował również, że rentowność, jakiej żądali inwestorzy podczas aukcji, była nie do zaakceptowania.

W Polsce głównym powodem przeceny obligacji są obawy o stan finansów publicznych oraz gigantyczne plany emisyjne papierów skarbowych w przyszłym roku. Na dodatek nasz resort finansów ma już za sobą kilka nieudanych przetargów. Dlatego zmuszony jest akceptować każdą rentowność. Wczoraj dochodowość dwulatek wyniosła 7,08%, wobec 6,24% na przetargu w listopadzie.

- Sytuacja na polskim rynku papierów dłużnych jest zła. Nie można jednak negatywnie odbierać tego, że Mministerstwo Finansów zdecydowało się sprzedać wszystkie obligacje mimo niskiego popytu - ocenia Włodzimierz Kado, dealer obligacji z Banku Handlowego. - W ten sposób dało bowiem do zrozumienia rynkowi, że jest elastyczne, że nie chce prowadzić gry z inwestorami, sztucznie podbijać cen - dodaje. Inni dealerzy twierdzą jednak, że MF osiągnęłoby jeszcze lepszy efekt, odrzucając część ofert, z najniższymi cenami.

Reklama
Reklama

Specjaliści od obligacji zarzucają rządowi, że nie wykorzystał dobrych informacji makroekonomicznych, aby poprawić nastroje na rynku. Chodzi o opublikowane w ubiegłym tygodniu przez NBP dane dotyczące obrotów handlowych Polski z zagranicą: w listopadzie, drugi miesiąc z rzędu, ku zaskoczeniu ekonomistów Polska miała nadwyżkę w bilansie płatniczym. - Dane te nie zostały w odpowiedni sposób sprzedane. Minister finansów nie zadał sobie trudu, aby je nagłośnić - mówi jeden z dealerów obligacji.

Problemy z papierami skarbowymi ma także Słowacja. Od maja rentowność obligacji wzrosła tam o 150 pkt bazowych.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama