Jak Pan ocenia złożone w połowie zeszłego roku przez spółki giełdowe deklaracje dotyczące przestrzegania "Dobrych praktyk w spółkach publicznych"?
Mam mieszane uczucia. Uważam, że bardzo pozytywnym zjawiskiem jest to, że większość spółek zobowiązała się przestrzegać przynajmniej części zasad ładu korporacyjnego. Niepokoją mnie natomiast dwie rzeczy. Po pierwsze, złą informacją było całkowite odrzucenie zaproponowanych przez GPW zasad przez tak dużą spółkę jak PKN Orlen. Druga kwestia to wręcz niechęć ze strony wielu firm do akceptowania kierunku związanego z niezależnością członków rady nadzorczej.
Krytycy zasady numer 20, o niezależności przynajmniej połowy członków rady nadzorczej, wskazują m.in. na trudności z konkretnym zdefiniowaniem tego pojęcia...
Celowo zostawiliśmy decyzję co do określenia szczegółowych kryteriów niezależności samym spółkom, poprzez zapisy w statutach. Wiedzieliśmy, że sprawa ta będzie rodzić liczne pytania, problemy i dlatego jej wprowadzenie przełożyliśmy na koniec bieżącego roku. Pojawiają się też głosy, że wymóg posiadania w radzie co najmniej połowy członków niezależnych jest zbyt surowy. Nie zgadzam się z tym. Nie zapominajmy, że wcześniej czy później Unia Europejska będzie od nas oczekiwać uregulowania kwestii niezależności nadzoru w ustawodawstwie. Jest to ważny kierunek zmian wspólnotowego prawa i kwestia ta musi się znaleźć już dziś w zasadach ładu korporacyjnego.
W jakim kierunku ewoluować będą przyjęte przez GPW zasady dobrych praktyk?