Ponadprzeciętnie dobre wyniki sektora chemicznego są następstwem splotu kilku czynników. Z jednej strony, 2003 rok zapisze się jako pierwszy, kiedy polska gospodarka przyspieszyła po dwóch latach wyraźnego spowolnienia. Realny PKB w tym czasie zwiększył się o 3,7% (rok wcześniej o symboliczne 1,4%). Siłą napędową była aktywność konsumentów, a w mniejszym zakresie popyt inwestycyjny.
W latach 2001-2002 przedsiębiorstwa działały w trudnym otoczeniu gospodarczym. Chcąc przetrwać na rynku, musiały przeprowadzić restrukturyzację. 2003 rok jest pierwszym, kiedy starania z lat poprzednich przynoszą owoce. Potwierdzają to dane Głównego Urzędu Statystycznego. W poprzednim roku wynik ze sprzedaży produktów, towarów i materiałów w sektorze przedsiębiorstw (różnica między przychodami a kosztami związanymi z bezpośrednią działalnością operacyjną) zwiększył się do 45,7 mld zł (z 29,9 mld zł w 2002 roku).
Dobrym wynikom polskich przedsiębiorstw, w tym chemicznych, sprzyjało "potanienie" kredytu na finansowanie działalności. W 2003 roku stopa kredytu redyskontowego spadła z 7,5% do 5,75%. Inna sprawa, że mimo spadku stóp, uzyskanie kredytu nie było wcale takie proste. Banki, pamiętające o tym, że w 2002 roku co piąty kredyt był "nietrafiony" (dłużnicy mieli opóźnienia w ich spłacie bądź byli niezdolni do tego), zaostrzyły procedury.
Wiele działo się także na rynku walutowym. Złoty osłabił się wobec najważniejszych walut. Taki trend był korzystny dla spółek eksportujących swoje wyroby. Przykładem w sektorze chemicznym mogą być producenci opon, choć są oni uzależnieni w dużej mierze od importu surowców wsadowych (kauczuk), co ograniczało korzystny wpływ osłabienia się złotego. W 2003 roku złoty stracił na wartości wobec euro prawie 15%.
Chemia wyróżnia się