Polskim przedsiębiorcom pozostało jeszcze pięć miesięcy na zarejestrowanie swoich produktów tradycyjnych. - W tym czasie są one objęte okresem ochronnym. Po tym terminie stracimy prawo wyłączności do używania polskich nazw. I, na przykład, producent z Włoch będzie mógł wytwarzać ser o nazwie "oscypek" - powiedziała Justyna Zwolińska z Biura Oznaczeń Geograficznych i Promocji Ministerstwa Rolnictwa. Zarejestrowanie produktu w Unii trzeba także traktować jak instrument promocji. Otrzymanie prawa do oznakowywania swoich produktów unijnymi symbolami "produkt tradycyjny" w znacznym stopniu wpływa na jego prestiż. - Zwiększa się na niego popyt, co przekłada się na wzrost dochodów producentów - powiedziała J. Zwolińska. Jednak dotychczas od polskich producentów nie spłynął do Komisji żaden wniosek.

W Polsce zarejestrowanych jest dotychczas pięć produktów tradycyjnych. Są to sery owcze: oscypek, bryndza, bundz, redykołka oraz żentyca (rodzaj serwatki). Natomiast nasi sąsiedzi mogą poszczycić się znacznie bogatszą listą krajową. Węgrzy zastrzegli u siebie ponad 70 produktów, a Czesi niewiele mniej. Małą liczbę zarejestrowanych w Polsce produktów regionalnych, resort rolnictwa tłumaczy brakiem tradycji i świadomości konieczności zastrzegania takich artykułów. Dlatego, zdaniem ministerstwa, nie ma co się spodziewać masowego napływu wniosków do Komisji. Zwłaszcza że jak przyznaje J. Zwolińska, wypełnienie takiej aplikacji jest dosyć trudne. - We wniosku należy nie tylko dokładnie opisać technologię produkcji, badania laboratoryjne, ale także przedstawić wiarygodne informacje o tradycji wytwarzania produktu na danym terenie - powiedziała.

Równy dostęp do promocji

Po wejściu Polski do Unii Europejskiej zmienia się zasada promocji naszych produktów rolno-spożywczych, w których będzie brała udział administracja publiczna (niezależnie od tego, czy jest to objęcie patronatem akcji promocyjnej, czy też wsparcie finansowe). W takich akcjach promocyjnych będziemy musieli zapewnić równy dostęp dla wszystkich, niezależnie od kraju pochodzenia. - Na przykład, w akcji "Dobre, bo Polskie" czy programie "Teraz Polska" będą mogli brać udział także producenci z innych krajów - wyjaśnił Damian Krawczyk z Urzędu Komitetu Integracji Europejskiej. - Wyznacznikiem jest jakość produktu, a nie kraj pochodzenia.