Jukos oraz jego główna spółka zależna Jugańsknieftiegaz otrzymały żądania spłaty kolejnych zaległych podatków, tym razem za 2002 r., na kwotę 9 mld USD - poinformował rzecznik rosyjskiego koncernu Aleksander Szadrin. Jeśli uwzględnić tę liczbę firma jest w tym momencie winna władzom skarbowym łącznie aż 14 mld USD. To więcej niż wynosi kapitalizacja spółki. Jeszcze przed pojawieniem się informacji o nowych roszczeniach fiskusa wartość rynkowa Jukosu wynosiła 11,3 mld USD. W poniedziałek, gdy agencja Interfax podała informację o nowych żądaniach władz skarbowych, kurs Jukosu spadł o 10%. Wczoraj już w pierwszej połowie sesji papiery staniały o kolejne 13%. Oznacza to, że zaledwie w ciągu niecałych dwóch sesji akcje spółki straciły na wartości tyle, ile mozolnie zyskiwały w ciągu poprzedniego tygodnia.
Nowe roszczenia oznaczają prawdopodobnie definitywny rozpad Jukosu. Wcześniej władze skarbowe zażądały od spółki 7,5 mld USD zaległych podatków za lata 2000-2001, oraz oddzielnie miliarda dolarów za 2001 r. od zależnej od koncernu spółki wydobywczej - Jugańsknieftiegazu. Koncern naftowy zdołał spłacić 3,5 mld USD. Nowym żądaniom na pewno nie będzie w stanie sprostać.
- Wydaje się, że przejęcie przez rząd kluczowych aktywów Jukosu jest już teraz nieuniknione - twierdzi, cytowany przez agencję Bloomberga, Guenter Faschang z wiedeńskiego funduszu inwestującego m.in. w rosyjskie aktywa Vontobel Asset Management. O tym, że władze chcą przejąć zakłady Jugańsknieftiegazu mówi się już od ponad miesiąca. Przyczyną ubiegłotygodniowej zwyżki kursu Jukosu była właśnie informacja, że zakłady z Nieftiejugańska zostały wysoko wycenione. Spekuluje się, że mogą one stać się łupem jednego z państwowych przedsiębiorstw naftowych lub Gazpromu, który prawdopodobnie w przyszłym roku będzie łączył się ze spółką Rosnieft, tworząc duży rosyjski koncern branży energetycznej.