W poniedziałek spółka po raz kolejny przełożyła termin zapisów na nowe akcje. Będą przyjmowane 29 i 30 listopada. Skąd opóźnienie? - Rozmawiamy z zagranicznymi inwestorami - mówi Grzegorz Winogradski, prezes Unimilu. Z naszych informacji wynika, że udział zagranicznych instytucji w ofercie (deklarują chęć objęcia prawie 20% emisji) jest bardzo ważny. Chodzi o to, że za pieniądze z emisji Unimil chce kupić wierzytelności od niemieckich banków. A te mogą przychylniejszym okiem spojrzeć na propozycje polskiej spółki, jeśli zyskają one wcześniej akceptację zagranicznych funduszy.

Unimil chce uzyskać z emisji ok. 100 mln zł, które przeznaczy na wykup zobowiązań spółki matki - Condomi - oraz wykup długów dwóch największych akcjonariuszy Condomi. W efekcie stanie się strategicznym udziałowcem niemieckiej firmy.

Innym powodem kilkudniowego przesunięcia oferty są zmiany w prospekcie emisyjnym. Uszczegółowiono zapisy, dotyczące sposobu wykorzystania pieniędzy z emisji. Mogą one przejściowo (do czasu realizacji celów emisji) zasilić kapitał obrotowy albo zostaną ulokowane na koncie bankowym lub w papierach dłużnych.

Unimil chce jak najszybciej zrealizować cele emisji, a więc przelać pieniądze na konta wierzycieli Condomi. W przypadku, gdyby transakcja napotkała jakiekolwiek przeszkody prawne, w ciągu trzech miesięcy pieniądze z emisji wrócą na konta inwestorów, a nowe akcje zostaną umorzone. - Inwestorzy chcieli mieć pewność, że jeśli transakcja nie dojdzie do skutku, to oni nie poniosą z tego tytułu żadnych strat. Po prostu odzyskają pieniądze - twierdzi prezes Winogradski.