- W przypadku kilku firm trwają czynności wyjaśniające. Nazw podać nie mogę - mówi Łukasz Dajnowcz, rzecznik KPWiG. - Nie zapadła jeszcze ostateczna decyzja, czy sprawy zostaną przekazane do prokuratury - dodaje.
W jaki sposób Komisja tropi nielegalnych dystrybutorów? - Zbieramy informacje od inwestorów, badanych spółek, polskich instytucji finansowych i z innych źródeł - wyjaśnia rzecznik. Urzędnicy nie mogą natomiast podawać się za inwestorów zainteresowanych zakupem jednostek, po to np., żeby nagrać rozmowę z dystrybutorem. KPWiG informowała wcześniej, że udowodnienie przestępstwa jest w takim przypadku bardzo trudne. Dlaczego? Bo nielegalnie oferowane produkty mają skomplikowaną konstrukcję. Są czymś pośrednim między asset management a funduszami. Na dodatek, jeśli przypominają fundusze, to zazwyczaj tzw. podmioty hedgingowe, które nie są zdefiniowane w polskim prawie. Kolejnym ograniczeniem jest szczupłość zespołu zajmującego się w KPWiG funduszami inwestycyjnymi. - Jesteśmy polskim urzędem, a nie amerykańskim FBI - podsumowuje Ł. Dajnowicz.
Każdy fundusz zagraniczny, który chce sprzedawać w Polsce jednostki uczestnictwa, musi o tym poinformować KPWiG. Po dwóch miesiącach - o ile Komisja nie wyrazi sprzeciwu - może rozpocząć dystrybucję.
Nie wszyscy dystrybutorzy mają jednak ochotę przechodzić przez te procedury. Problemem może być również to, że niektórych rozwiązań, funkcjonujących na zagranicznych rynkach, nie da się oficjalnie wprowadzić w Polsce. KPWiG nie godzi się np. na popularny w Luksemburgu sposób dystrybucji jednostek uczestnictwa. Polega on na tym, że dystrybutor pozyskuje środki od różnych inwestorów i zebraną pulę przeznacza na zakup jednostek uczestnictwa w funduszu. Według Komisji, przyjęcie takiego rozwiązania w Polsce oznaczałoby, że w razie problemów inwestor nie mógłby dochodzić swoich praw od funduszu. Takie "przejścia" z KPWiG miała np. belgijska grupa KBC.
Zgodę Komisji na dystrybucję w Polsce mają już zagraniczne fundusze z grupy Citibanku, Nordei, Jyske, World Investment Opportunities Fund. Wiadomo, że na nasz rynek wybierają się m.in. Franklin Templeton i Merrill Lynch.