Nie oznacza to jednak, że w tym miesiącu ta część zadłużenia będzie spłacona. - Do tego konieczne jest spełnienie trzech warunków: musimy mieć formalną zgodę wierzyciela, podpisać dwustronną umowę i przekazać pieniądze - wyjaśnia W. Szczuka. - Nie wiem, czy będzie to technicznie możliwe przed końcem marca - dodaje.

Wiceminister nie chce zdradzić, ilu z 16 wierzycieli Polski zaakceptowało już nasze propozycje dotyczące przedterminowej spłaty długu. Nieoficjalnie wiadomo jednak, że liczba państw, które "formalnie" potwierdziły uczestnictwo w operacji, nie jest imponująca. - Będziemy czynić starania, by do 31 marca przekonać jak największą liczbę wierzycieli - mówi W. Szczuka. - Zakładam, że żadna odmowa nie będzie definitywna - dodaje.

Z wcześniejszych informacji wynika, że na propozycje Polski zgodziły się Niemcy. Oficjalnie zgodę potwierdziła też Kanada. Problemy MF ma za to z przekonaniem Francji. Pozostali wierzyciele to: Włochy, Austria, Belgia, Dania, Finlandia, Hiszpania, Holandia, Japonia, Norwegia, USA, Szwajcaria, Szwecja i Anglia.

Dług Polski wobec Klubu Paryskiego wynosi 12,3 mld euro. Zgodnie z harmonogramem, w tym roku powinniśmy spłacić 2,1 mld euro, a resztę do 2009 r. Jeżeli jednak Polska nie dostanie potwierdzenia od wierzycieli do końca marca, to - jak informuje W. Szczuka - wartość naszych zobowiązań trzeba będzie przeliczyć ponownie.

Według MF, operacja ma na celu wydłużenie terminu zapadalności polskiego długu oraz zwiększenie wiarygodności kredytowej Polski. Ma być sfinansowana z emisji obligacji na zagranicznych rynkach oraz przez pożyczki bankowe. Od początku roku Polska sprzedała na zagranicznych rynkach papiery o wartości 3,5 mld euro. - Zakładam, że będziemy potrzebować więcej środków. Nie mogę jednak powiedzieć w tej chwili, czy przeprowadzimy emisję przed czy po 31 marca - twierdzi wiceminister finansów.