Inwestycje w nieruchomości cieszą się opinią jednych z najpewniejszych lokat. Jedną z najważniejszych zalet jest skuteczna ochrona przed inflacją. Jednocześnie ze względu na wysokie ceny mieszkań, nie mówiąc już o budynkach komercyjnych, rzadko kto może sobie pozwolić na ich zakup. Rozwiązaniem tego problemu jest kupno udziałów w funduszu lokującym w nieruchomości. To pozwala czerpać zyski zarówno ze wzrostu ich cen, jak i dochodów uzyskiwanych z eksploatacji. Nie potrzebujemy też dysponować specjalistyczną wiedzą dotyczącą tego, którą nieruchomość nabyć, jak to zrobić, ile zapłacić, po jakiej cenie wynająć, kiedy się jej pozbyć itp. Te decyzje podejmą zarządzający funduszem, ale też koszty związane z przeprowadzeniem transakcji, wycenami budynków, ekspertyzami, bieżącą eksploatacją i inne obciążą aktywa funduszu.
Ile można zarobić?
Szacuje się, że w skali roku fundusze nieruchomości mają szanse przynieść zysk rzędu
10-12%. To atrakcyjna perspektywa biorąc pod uwagę obecny poziom stóp procentowych i odsetki z bezpiecznych form inwestowania. Staje się jeszcze bardziej nęcąca przy założeniu dalszego ich spadku do poziomu w strefie euro. Jednocześnie obserwujemy stopniowy proces spadku stopy kapitalizacji, czyli relacji rocznego dochodu z nieruchomości do jej ceny. Obecnie wynosi ok. 8%. Dwa lata temu było to ok. 10%, w 1997 r. przeszło 13%. W Europie Zachodniej ten wskaźnik kształtuje się na poziomie 5-6,5%. W przyszłości trzeba się zatem liczyć z dalszym spadkiem stopy kapitalizacji, co oznacza wydłużenie się czasu, w jakim inwestycja się zwróci. Zapewne będzie się to wiązać nie tyle z obniżeniem stawek czynszów, a raczej ze wzrostem wartości nieruchomości. Metr kwadratowy nowoczesnego biurowca w Warszawie jest ponad trzykrotnie tańszy niż w Paryżu i dwukrotnie niż w Berlinie.
Te szacunki dotyczą głównie transakcji zawieranych na rynku wtórnym. Natomiast większe zyski mogą się wiązać z zaangażowaniem się funduszu w budowę i sprzedaż budynków. Zajmowałaby się tym wydzielona spółka celowa, której działalność zbliżona byłaby do deweloperskiej. Zarabiałaby też podobnie. To oznacza stopy zwrotu rzędu 15-20% w odniesieniu do konkretnego projektu. W tym wypadku czas realizacji byłby jednak przeciętnie dłuższy niż wówczas, gdy transakcja zawierana jest na rynku wtórnym. Przy tych szacunkach należy też pamiętać o kosztach działania funduszu, które wpłyną na ostateczny wynik inwestycji. Jednocześnie portfel funduszu natychmiast nie wypełni się nieruchomościami. W przypadku Arki na koniec pierwszego roku działalności mają stanowić przynajmniej 20% aktywów, po drugim przynajmniej 60%, a po trzecim minimum 90%. W tym czasie "niewykorzystane" środki ulokowane w instrumenty finansowe będą pracować. Natomiast zyski może zwiększyć wykorzystywanie dźwigni finansowej - fundusze zamierzają posiłkować się kredytem bankowym. Mogą zaciągnąć zobowiązania odpowiadające maksymalnie 75% aktywów.