Kadencja obecnego szefa Rezerwy Federalnej Alana Greenspana upływa z końcem stycznia przyszłego roku. Teoretycznie Biały Dom mógłby poprosić Greenspana o pozostanie dłużej na tym stanowisku. Sam zainteresowany nie wypowiedział się jeszcze definitywnie na temat swojego przejścia na emeryturę, ale ludzie z otoczenia prezesa uważają, iż tym razem ich szef nie zamierza pozostawać dłużej w Rezerwie Federalnej ..Jeśli "dotrwałby" do 11 maja 2006 r., wówczas byłby najdłużej urzędującym szefem Fed w historii USA (18 lat 9 miesięcy i 30 dni). Do tej pory rekordzistą jest William McChesney, który kierował amerykańskim bankiem centralnym w latach 1951-1970, a konkretnie przez 18 lat 9 miesięcy i 29 dni.
To jednak nie jedyny wakat, który będzie musiał wypełnić Biały Dom. Jeden z gubernatorów Fed, Edward Gramlich, zapowiedział w tym tygodniu, że zrezygnuje ze stanowiska w sierpniu br., ponieważ zamierza powrócić do pracy akademickiej na Uniwersytecie Michigan. "Na wylocie" z Rezerwy Federalnej znajduje się także inna osoba, wymieniana na pierwszych miejscach wśród potencjalnych następców Greenspana - gubernator Ben Bernanke. W Senacie USA właśnie rozpoczęły się przesłuchania dotyczące nominacji Bernake na szefa Rady Doradców Ekonomicznych prezydenta Busha.
Dymisje dadzą obecnemu prezydentowi szanse na wypełnienie siedmiu miejsc w Federal Reserve Board - organie decydującym o polityce monetarnej i odpowiedzialnym za nadzór nad systemem bankowym w całym kraju. Z obecnych członków tego gremium jedynie wiceprezes Fed - Roger Ferguson - otrzymał nominację od poprzedniego prezydenta Billa Clintona. Bush mianował go na kolejną kadencję w 2001 r.
Informacje o zmianach personalnych w Fed ożywiły spekulacje na temat potencjalnego następcy prezesa Rezerwy Federalnej. Do tej pory eksperci wskazywali przede wszystkim na Bena Bernanke, byłego szefa wydziału ekonomii na uniwersytecie Princeton. Innymi kandydatami są ekonomista z Harvardu Martin Feldstein oraz były pracownik Białego Domu R. Glenn Hubbard.
(Nowy Jork)