Zanim spróbujemy odpowiedzieć na to pytanie, trwającą zwyżkę warto wpisać w szerszy kontekst. Od 2000 roku, a więc od czasu załamania internetowej hossy, branża informatyczna zachowuje się słabiej od rynku. Tylko w 2003 roku, a więc na początku hossy, inwestycja w akcje spółek z tej branży była bardzo opłacalna. Wtedy wskaźnik TMT Informatyka wzrósł o 98,3% i był to wynik o 10 pkt proc. słabszy od osiągnięcia Indeksu Cenowego Parkietu dla całego rynku. W 2004 i 2005 roku szczególnie słabo zachowywały się największe spółki giełdowe - indeks WIG Informatyka w obydwu latach praktycznie nie zmienił się, natomiast WIG20 zyskał najpierw 25%, później 35%. Informatyka, wcześniej druga siła na giełdzie (po bankach), została zastąpiona przez spółki surowcowe.
W końcowej fazie trendu
Nie chciałbym w tym miejscu negować hossy w sektorze informatycznym, niemniej warto zwrócić uwagę, że rozpoczęła się ona na dobre w momencie, w którym kursy innych przedsiębiorstw zostały już mocno wywindowane. Trend wzrostowy na rynku jest już bardzo dojrzały i w mojej opinii podatny na odwrócenie. W tej fazie rosną z reguły spółki dotychczas niedoceniane, uważane za słabsze fundamentalnie. Trudno przypuszczać, żeby to właśnie firmy informatyczne były tą grupą spółek, która przetrwa ewentualne załamanie na rynku.
Odpowiedź na pytanie, czy tempo wzrostu nie jest zbyt wysokie i czy nie znajdujemy się w przededniu pogorszenia koniunktury lub nawet jej załamania, pozwoli zorientować się, czy do zwyżki warto przyłączyć się akurat w tym momencie. Spójrzmy na miesięczną stopę zwrotu (z 21 sesji) z indeksu TMT Informatyka - w tej chwili przekracza 10%. Przy podobnych wartościach wskaźnika w 2004 roku na wykresie indeksu kształtowały się lokalne szczyty. Miesięczna stopa zwrotu spadała przynajmniej do zera, a w ekstremalnych przypadkach nawet do -10%. Czy zatem czeka nas przesilenie? Warto zwrócić uwagę, że indeks TMT Informatyka znajdował się wtedy w trendzie bocznym, natomiast teraz rośnie, regularnie poprawiając kilkuletnie rekordy. Inwestorzy nie muszą być zatem tak skorzy do realizacji zysków. W 2003 roku, kiedy branża znajdowała się w silnym trendzie wzrostowym, miesięczna stopa zwrotu z indeksu branżowego przekraczała na szczytach 20%, a pod koniec sierpnia sięgnęła nawet 38%. Dane z lat 2003-2004 pokazują też, że wysoka miesięczna stopa zwrotu nie musi oznaczać zbliżania się korekty. Okazuje się, że jeśli notowania w ostatnim miesiącu wzrosły przynajmniej o 10%, to za miesiąc możemy oczekiwać (średnio) stopy zwrotu, mierzonej indeksem, w wysokości 5,8%.
Jakie jest ryzyko takiej inwestycji? Biorąc pod uwagę podwyższoną zmienność rynku, trudno będzie uznać inwestycję za nieudaną, zanim indeks nie spadnie od szczytu przynajmniej 5%. Potencjalny zysk i ryzyko określiłbym mniej więcej jako równe.