Dla porównania - drugie w klasyfikacji European Fund and Asset Management Association (EFAMA) Włochy charakteryzuje udział funduszy zrównoważonych i stabilnego wzrostu na poziomie niewiele wyższym od 20 proc., czyli o połowę niższym niż w naszym kraju!
Dlaczego w Polsce fundusze zrównoważone i stabilnego wzrostu zdobyły tak znaczącą popularność? Klienci dzięki inwestycjom w te kategorie funduszy korzystają w ostatnich latach z hojności naszego rynku akcji, z drugiej zaś - nie podejmują zbyt wysokiego ryzyka, którym obarczone są fundusze akcji. Dystrybutorzy, czyli głównie banki, są szczęśliwi, ponieważ przepływ środków z lokat bankowych do funduszy zrównoważonych i stabilnego wzrostu wcale nie oznacza spadku ich marż. TFI oczywiście korzystają z rosnących aktywów funduszy i wykazują coraz wyższe zyski.
Skoro wszyscy są zadowoleni, to dlaczego w innych krajach rozwój rynku nie poszedł w tę samą stronę? Jednym z powodów jest - przynajmniej w przypadku tzw. starej Unii - znacznie bardziej zaawansowany poziom dojrzałości tych rynków. Inwestorzy w większym stopniu korzystają przykładowo z dobrodziejstw dywersyfikacji lokat. Słowo "dywersyfikacja" pochodzi z łacińskiego diversificare i oznacza zróżnicowanie czegoś w ramach pewnej całości, rozczłonkowanie, urozmaicenie.
Dywersyfikację w przypadku inwestycji w fundusze inwestycyjne można rozumieć dwojako. Po pierwsze - jako podział portfela na fundusze zarządzane przez różne TFI (np. Pioneera, BZ WBK AIB czy ING). Po drugie - jako inwestycję w różne fundusze zarządzane przez to samo TFI. Przykładowo: zamiast lokować w fundusz zrównoważony, można ok. połowę środków zainwestować w fundusz akcji, a pozostałą część w fundusz obligacji. I tak właśnie jest w większości krajów Unii, gdzie klienci, zamiast inwestycji w jeden fundusz zrównoważony czy stabilnego wzrostu, dzielą swój portfel na mniejsze części i korzystają głównie z podstawowych klas funduszy, czyli akcji, obligacji i gotówkowych.
W Polsce jest inaczej - zakochaliśmy się (zresztą z wzajemnością) w funduszach zrównoważonych i stabilnego wzrostu. Czy to źle? Wadą tego rozwiązania jest wyższy poziom opłat za zarządzanie i administrację, jakimi są obciążane nasze inwestycje. Przykładowo, standardowy poziom tych opłat w przypadku funduszy akcji wynosi ok. 4 proc. rocznie, a obligacji 2 proc. Dzieląc nasze oszczędności po połowie na fundusz akcji i obligacji można założyć, że per saldo zapłacimy rocznie 3 proc. Tymczasem opłaty w funduszach zrównoważonych najczęściej zbliżone są do 4 proc.