Urząd Komunikacji Elektronicznej wszczął postępowanie o unieważnienie 317 przetargów na przesyłanie danych i głosu drogą radiową na częstotliwości 3,6-3,8 GHz. Wybiórcza analiza części spośród 1201 ofert pokazała, że o przyjęciu dokumentów nie decydowała ich ocena formalna, ale... rejon złożenia. - W kilku powiatach brak podpisu nie był przeszkodą w przyjęciu ofert, podczas gdy w innych decydował o ich odrzuceniu - wyjaśnia Anna Streżyńska, pełniąca od stycznia obowiązki prezesa Urzędu Komunikacji Elektronicznej. - Nie było dokumentów bez błędów. Każdy z nich miał mniej lub bardziej poważne wady - dodaje. "Taka sytuacja mogła doprowadzić do naruszenia interesów uczestników przetargu i nie jest zgodna z prawem" - czyta-

my w wydanym przez UKE oświadczeniu.

Wczoraj urząd wszczął postępowanie o unieważnienie całości przetargu. Zamierza przeanalizować każdą z ponad 1201 ofert. - Ich weryfikacja potrwa ok0ło 3 miesięcy - szacuje Anna Streżyńska.

To znacznie opóźni wyłonienie ostatecznych operatorów na częstotliwość 3,6-3,8 GHz. Sam przetarg rozpoczął się jeszcze we wrześniu zeszłego roku. Zainteresowanie nim było bardzo duże, bo ceny wywoławcze zaczynały się już od 875 zł w Warszawie i 15,8 tys. zł np. w Krakowie i Poznaniu. Zgłosiły się do niego obok największych graczy - Telekomunikacji Polskiej i Exatela - także inni operatorzy i sieci kablowe, m.in. Crowley Data Poland, Vectra Technologie, Telefonia Dialog, Netia Świat i Telekomunikacja Kolejowa. Dla nich zdobycie koncesji oznaczać będzie w przyszłości możliwość przesyłu danych przy wykorzystaniu nowoczesnej technologii o nazwie WiMax.

Wygrani mogliby korzystać z częstotliwości 3,6-3,8 GHz do 31 grudnia 2020 roku.