Analitycy są zgodni - planowane przez nadzór bankowy ograniczenie możliwości udzielania walutowych kredytów na mieszkania pogorszy wyniki banków. Kredyty na cele mieszkaniowe nie będą już rosły w dotychczasowym tempie. Zmniejszy się wynik odsetkowy, a także przychody z tytułu prowizji i opłat.
Będzie mniej klientów
- Oceniam, że przykręcenie kurka z kredytami walutowymi sprawi, że 25-35 proc. potencjalnych kredytobiorców nie będzie miało wystarczającej zdolności kredytowej, by skorzystać z oferty kredytowej w złotych. Dodatkowo globalny cykl podwyżek stóp procentowych sprawi, że koszty kredytów pójdą w górę i popyt na nie się zmniejszy. Myślę, że będzie to widać już w drugiej połowie roku w bilansach tych banków, które maja obecnie silną ekspozycję w kredytach walutowych - uważa Marek Juraś, analityk DM BZ WBK.
Nieco bardziej optymistycznie sytuację ocenia Rafał Antczak, ekspert fundacji CASE: - Zrozumiałe, że gdy perspektywa wejścia Polski do strefy euro wciąż jest odległa, NBP chce ograniczyć boom na kredyty walutowe. W krótkiej perspektywie na pewno wpłynie to negatywnie na tempo wzrostu kredytów mieszkaniowych w bankach komercyjnych. Myślę jednak, że banki potrafią sobie zrekompensować tę stratę - mówi R. Antczak.
Na razie strumień z kredytami walutowymi płynie jeszcze wartko. Ostatnie miesiące ub.r. i pierwszy kwartał 2006 r. oznaczał dla większości giełdowych banków okres prawdziwych żniw na rynku kredytów mieszkaniowych i hipotecznych. Ożywienie gospodarcze oraz boom na rynku nieruchomości znacznie zwiększył skłonność Polaków do zadłużania się na cele mieszkaniowe. I banki z tej skłonności klientów ochoczo skorzystały. Jak wynika z danych NBP, od marca 2005 r. do marca 2006 r. portfel kredytów mieszkaniowych w bankach zwiększył swoją wartość o ponad 15 mld zł. W tym czasie wartość kredytów w złotych wzrosła z 16 mld zł do 19,1 mld zł, podczas gdy portfel kredytów walutowych w sektorze bankowym wzrósł z 24 mld zł do 35,9 mld zł.