Telekomunikacja Kolejowa wygrała przetarg na operatora 1800 GSM. Teraz ma do zapłacenia ponad 500 milionów złotych, a tymczasem jej kasa świeci pustkami. Zeszły rok operator zakończył na dużym minusie. Straty wyniosły około 36 milionów złotych. Więcej - bo ponad 700 milionów złotych - straciła cała Grupa PKP, do której należy m.in. Telekomunikacja Kolejowa.
Europa chce pomóc, a...
Od wczoraj wiadomo, że Telekomunikacja Kolejowa może dostać pieniądze m.in. od... Wspólnoty Europejskiej. Jest tylko jeden warunek. Unijny grosz ma trafić na budowę bezpiecznego systemu łączności kolei. Mowa m.in. o sposobie przekazywania informacji między dróżnikami i maszynistami, np. o aktualnym położeniu pociągu.
Jak się okazuje, to właśnie na tym systemie Telekomunikacja Kolejowa chce zbudować przyszły sukces. Już teraz zarezerwowała ok. 100 tysięcy numerów, a od nowego roku zamierza budować ogólnopolską sieć przekaźników, m.in. na dworcach Grupy PKP. Ma jeden cel. - Chcemy kształtować rynek i docelowo obniżać ceny połączeń - deklaruje Jakub Prusik z Telekomunikacji Kolejowej.
Przeciwko takiemu rozwiązaniu buntują się nie tylko analitycy i eksperci, ale również prawnicy. Zdaniem tych pierwszych, doprowadzi to do powstania jednego narodowego operatora, działającego oficjalnie pod patronatem państwa. - To zamach na suwerenność innych operatorów - mówią. - To realne zagrożenie dla zasad zdrowej konkurencji - dodają drudzy. - Maszty kolejowe powstające na terenach kolejowych z konieczności oznaczają dużo niższe ceny połączeń od najniższych obowiązujących w ten chwili - wyjaśniają.