Rynek zamówień publicznych od kilku lat bardzo dynamicznie się rozwija. W ciągu dziesięciu lat wartość tego segmentu wzrosła kilkakrotnie, z 8 mld zł w 1995 r. do ok. 70 mld zł w zeszłym roku. Według szacunków, rynek zamówień to 8 proc. polskiego PKB. Zdaniem Tomasza Czajkowskiego, prezesa Urzędu Zamówień Publicznych, coraz więcej firm opiera swoją działalność wyłącznie na zamówieniach publicznych. - Więcej przedsiębiorstw zgłaszających się do przetargów to wzrost konkurencji i niższe ceny - mówi T. Czajkowski. Tezę prezesa UZP potwierdzają statystyki. Jeszcze kilka lat temu średnia różnica między najtańszą i najdroższą zgłoszoną ofertą wynosiła 70 proc. Obecnie jest to 30 proc.
Prezes UZP zwrócił też uwagę na słabe strony rynku zamówień. Największą wadą są kryteria wyboru wykonawców. - W Polsce istnieje ogromna dominacja kryterium cenowego - twierdzi T. Czajkowski. - W zeszłym roku aż w 93 proc. przetargów wygrały oferty najtańsze - dodaje. Niepokoi też wzrost liczby odwołań wykonawców od wyników przetargów.
Odpowiedzią może być nowa ustawa, która weszła w życie 25 maja. Jak mówi szef sejmowej Komisji Gospodarki Artur Zawisza, zmiany mają głównie przyspieszyć procedury przetargowe. Stanie się tak dzięki ograniczeniu możliwości składania skarg i odwołań przez wykonawców. Poseł Zawisza nie wykluczył, że w przyszłości podniesie się próg, od którego można stosować uproszczone procedury. Przed nowelizacją wynosił 60 tys. euro.